FOREX w głowie - mental journal

no avatar
kingsize4
Stały Bywalec
Posty: 147
Rejestracja: środa 19 wrz 2012, 20:21

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 03 lut 2015, 17:40

Marcin_N pisze::)

Tymczasem Al Brooks w Price Action Trendy pisze, że rynek jest efektywny, a skoro 90% wolumenu generują wielkie instytucje z ogromnymi zasobami ludzkimi i kapitałowymi, a także automatami handlującymi, to ten rynek jest nie tylko efektywny ale i logiczny oraz coraz mniej emocjonalny :wink:

Teraz jak to skonfrontować z innymi autorami...? :wtf:
Marcin, jeśli porównasz obecny rynek z bańką na rynku tulipanów w Holandii albo tą Angielską Spółką Handlową (czy jakoś tak) z początku XIX wieku, to faktycznie efektywność rynku wzrosła zdecydowanie :)

Poza tym papier maklera albo doradcy inwestycyjnego w żadnym wypadku nie daje gwarancji, że taki jegomość potrafi handlować jednocześnie dystansując się od emocji tłumu. Tego niestety nie uczą na egzaminach.

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 03 lut 2015, 17:51

No właśnie dlatego mam problem z tą nową książką Brooksa... kiedy zaczyna wypuszczać się na tematy ogólno-tradingowe, nie przekonuje mnie.
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
jasonbourne
Pasjonat Forex
Posty: 814
Rejestracja: piątek 30 sie 2013, 15:13
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Warszawa

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 03 lut 2015, 17:59

Dawaj recenzję na Comparic :aaaa:
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości."Jean Cocteau

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 03 lut 2015, 18:07

Jak tylko przeczytam do końca :wink:
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
jasonbourne
Pasjonat Forex
Posty: 814
Rejestracja: piątek 30 sie 2013, 15:13
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Warszawa

Re: FOREX w głowie - mental journal

czwartek 05 lut 2015, 18:43

Marcin_N pisze:Tymczasem Al Brooks w Price Action Trendy pisze, że rynek jest efektywny, a skoro 90% wolumenu generują wielkie instytucje z ogromnymi zasobami ludzkimi i kapitałowymi, a także automatami handlującymi, to ten rynek jest nie tylko efektywny ale i logiczny oraz coraz mniej emocjonalny :wink: Teraz jak to skonfrontować z innymi autorami...? :wtf:
Elder krótko pisze o efektywności rynku, cytuje Warrena Buffetta, który mówi, bardzo obrazowo zresztą, że przekonanie że rynek jest efektywny można porównać do twierdzenia, że grając w brydża nie warto patrzeć w karty. :aaaa: Elder twierdzi, że koncepcja rynków efektywnych opiera się na błędzie logicznym, stawiającym znak równości pomiędzy wiedzą i działaniem. To że ludzie wiedzą co mają zrobić wcale nie oznacza że tak robią. Tym bardziej że rynek potrafi bardzo pobudzać emocjonalnie, przez co utrudnia działania racjonalne.

Moim zdaniem, granica efektywności rynków jest granicą pomiędzy zachowaniem emocjonalnym i racjonalnym. Jest ona znacznie niżej się można spodziewać. Poza tym, tak na zdrowy rozsądek, przykład pierwszy z brzegu, na rynku efektywnym Curtis Faith nie byłby w stanie zarobić z 2 mln usd ponad 30 mln w ciągu czterech lat. Nikt nie może tego uznać za przypadek.
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości."Jean Cocteau

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

czwartek 03 gru 2015, 23:38

Witajcie ponownie.

Ostatni mój wpis z 3-go lutego. Wiele się działo w tym roku w mojej głowie :). Pochłonęła mnie praca, przeprowadzka, liczne projekty i nowe możliwości. Jednak wszystko ma swój kres, a historia lubi zataczać koło. Odświeżę nieco ten dziennik, choć ma on już niewielki dla mnie sens. Natomiast chcę się mocniej zaangażować w forum. Cieszę się, że wiele osób znalazło tu swoje miejsce, jednak ciągle mam wrażenie, że potencjał tego miejsca pozostaje w dużej mierze niewykorzystany. 2016 rok powinien być pod tym względem całkiem ciekawy... Grunt, to nie próbować zrobić z tego miejsca czegoś, czym ono nie będzie. Forum nie może konkurować z fejsbukiem czy czatem. Ale ma również swoje zalety dające mu przewagę nad wymienionymi i to na nie czas postawić. Do usłyszenia...
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

środa 20 sty 2016, 10:46

W międzyczasie zapraszam na mój felieton na temat przenikania się różnych aspektów tradingu i życia codziennego:

http://comparic.pl/czego-trading-nauczyl-mnie-o-zyciu/

Ciekaw jestem na ile się zgodzicie z tezami z artykułu :).
Niedawno mój kolega redakcyjny Adam Rak polemizował z Tomaszem Przybycieniem z Daytrader.pl na temat przydatności wykształcenia wyższego w tradingu. W dzisiejszym felietonie spróbuję odwrócić temat na lekcje, które trading daje nam o życiu. Artykuł ten jest jakimś zbiorem doświadczeń, które nie muszą być tożsame z Waszymi
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

no avatar
pablo90
Posty: 32
Rejestracja: środa 18 lip 2012, 14:58

Re: FOREX w głowie - mental journal

środa 20 sty 2016, 12:19

Hej Marcinie, a zyski w końcu się pojawiły na koncie, czy dalej straty?

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

środa 20 sty 2016, 12:27

Na jednych zyski, na innych straty. Proza życia. Ale jest nieźle :)
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 26 sty 2016, 11:25

Nie wiem jak u Was, ale u siebie zauważyłem swego rodzaju poziom odporności na stres, który rano jest wysoki, a z czasem spada - szczególnie jeśli np. męczę jakąś pozycję to z czasem wytrzymałość spada i chęć zamknięcia transakcji rośnie. Dlatego staram się handlować max 5-6h dziennie i koło 14-15 pozbywać się pozycji. Zresztą w sesji US amerykanie lubią robić odwrót. W ogóle często wstając rano czy siadając przed terminalem, jestem w stanie zaobserwować emocje jakie mi towarzyszą. Może wstałem lewą nogą, albo ciśnienie mi nie służy, albo jakieś przeziębienie lekkie głowę obciąża. To wszystko mega wpływa na trading i jasność widzenia. A może ta wytrzymałość psychiczna/emocjonalna jest nadszarpnięta. Kłopoty w życiu prywatnym, świeży mandat za szybką jazdę czy chore dziecko, to są sprawy, które wytrącają z równowagi mocno i obniżają odporność na stres. Stany przygnębienia mogą uruchamiać w człowieku mechanizm autodestrukcji na zasadzie: "Wszystko się sprzysięgło na mnie. Jeszcze rynek idzie przeciw mnie. A nie stawiam stop lossa, jak się nie odwróci, to niech wyzerują depo.". Zauważyliście podobne myśli u siebie w takich momentach?

Warto zauważyć też, że z czasem to nie strach, a chciwość staje się głównym wrogiem inwestora. Na początku strach jest przytępiony nieświadomością niekompetencji, ale potem strach przytępia świadomość kompetencji. Jednak ta świadomość podsyca również chciwość - "Skoro dobrze mi idzie, to zwiększę pozycję", "Trzeba dziś coś zarobić"... i taka pozorna pewność siebie wkrada się w nasz trading, bardzo niebezpieczna.

Mówi się, że trading to indywidualna sprawa. Osobiście jednak stwierdzam, że bardzo fajnie jest mieć kogoś z kim tradujemy, wymieniamy się pomysłami, dyskutujemy o tradingu (np. na skype). Dobrze żeby to była osoba krytyczna i z chłodną głową oraz przynajmniej na podobnym poziomie jak my... albo wyższym. Taka osoba może wypunktować błędy i luki w rozumowaniu nawet jeśli nasz plan na dany dzień wydaje się idealny :). Tę opcję polecałbym szczególnie osobom z natury optymistycznym :). Taka osoba wytykająca błędy, ale też podnosząca na duchu w gorszych momentach, bardzo pomaga pracować nad tradingiem. Piszę to z własnego doświadczenia i rozumiem, że nie każdemu musi to pasować.

Tymczasem, miłego dnia :).
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
jasonbourne
Pasjonat Forex
Posty: 814
Rejestracja: piątek 30 sie 2013, 15:13
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Warszawa

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 26 sty 2016, 18:08

Marcin_N pisze:Nie wiem jak u Was, ale u siebie zauważyłem swego rodzaju poziom odporności na stres, który rano jest wysoki, a z czasem spada - szczególnie jeśli np. męczę jakąś pozycję to z czasem wytrzymałość spada i chęć zamknięcia transakcji rośnie. Dlatego staram się handlować max 5-6h dziennie i koło 14-15 pozbywać się pozycji.
W moim przypadku granica utraty spokoju leży gdzieś w okolicach 4-5 pozycji dziennie. Nie używam słowa stres bo w tym wypadku "granica utraty spokoju" wydaje się określeniem bardziej trafnym.

W każdym bądź razie powyżej tej granicy mogą pojawiać się u mnie zagrania słabsze, dlatego nigdy więcej nie gram. Co ciekawe, zasadniczo nie mam granicy "utraty spokoju" w kwestii czasu otwartych pozycji czyli de facto mogę trzymać pozycję nawet rok i to mnie generalnie nie rusza w ogóle.

Na pewno warto znać tego typu swoje granice i budować system biorąc je pod uwagę.
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości."Jean Cocteau

no avatar
Dan
Stały Bywalec
Posty: 182
Rejestracja: niedziela 04 paź 2015, 12:07
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 29 sty 2016, 08:48

Dla mnie w celu zachowania spokoju najważniejsza jest cisza i odcięcie się od całego świata. Tylko ja i wykres, setupy oraz ich rozgrywanie. Ilość godzin pracy nie ma wpływu na moją zdolność do tradingu natomiast znacznie gorzej handluje jeśli dookoła jest jakiś szum. Przykładowo otrzymuję telefon, jest konieczność wyjścia gdzieś za chwilę albo zajęcia się czymś innym. Takie incydenty najgorzej działają na otwarte pozycje we wczesnej fazie tuż po ich zajęciu, kiedy jeszcze nie jest bezpiecznie (mowa o daytradingu).

Jednak szczególnie negatywnie działało na mnie takie zjawisko, gdy inni podczas sesji zrealizowali już pierwsze zyski, a ja nadal czekałem. Wtedy włączała się jakby chęć rywalizacji, gonienia wyniku i to mogło przełożyć się na łamanie systemu oraz przeprowadzanie złych transakcji. Przeprowadzanie złych transakcji następnie przekłada się na jeszcze gorsze transakcje. Wtedy pojawia się właśnie ta autodestrukcja o której pisałeś, co bardzo negatywnie nakręca.

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 12 lut 2016, 11:08

Ostatnio miałem trochę refleksji nad tradingiem jako takim i rynkami. Okazuje się, że przez pewne zawirowania o mało nie porzuciłem Graala, systemu który wypracowałem sam, pod siebie, na podstawie narzędzi w które wierzyłem i od których lepszych narzędzi znaleźć nie mogłem. Okazuje się jednak, że tradować nie należy zawsze i wszędzie.

Dochodzę do wniosku, że wielkim kłamstwem krążącym w społeczności jest "handluj zawsze żeby statystyka działała". Rynek się zmienia, zmienność się zmienia i jeśli ktoś będzie leciał tym samym tempem, to przyjdzie 3-6 miesięcy strat. Wiadomo system trzeba doskonalić, nie ma ideałów. Ale warto też unikać okresów rozdygotania, kiedy systemy techniczne mają ograniczone możliwości. Jakże na rękę jest brokerom, jeśli będziemy stale tradować z tym samym natężeniem. Jednak to wymaga także, by rynek był jednostajny, a taki przecież nie jest...
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2527
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 12 lut 2016, 17:51

Czilałcik na weekend: https://youtu.be/0XFudmaObLI

Tak pomysł na dyskusję. Słuchacie muzyki w trakcie tradingu? Pomaga Wam odreagować? Co ciekawego macie na playlistach? Jakieś chóry, medytacyjne, chillout, a może heavy metal??? ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

no avatar
irmentruda
Maniak Forex
Posty: 1103
Rejestracja: piątek 19 wrz 2014, 11:30
Lat na Forex: 3
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Silesia

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 12 lut 2016, 19:31

u mnie zazwyczaj antyradio albo trojka, z palca nie puszczam bo grzebanie po youtubie wciaga a roboty nikt za mnie nie zrobi.

Awatar użytkownika
tyler_durden
Stały Bywalec
Posty: 151
Rejestracja: sobota 15 wrz 2012, 12:01
Lat na Forex: 0
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 12 lut 2016, 21:29

Marcin_N pisze:Czilałcik na weekend: https://youtu.be/0XFudmaObLI

Tak pomysł na dyskusję. Słuchacie muzyki w trakcie tradingu? Pomaga Wam odreagować? Co ciekawego macie na playlistach? Jakieś chóry, medytacyjne, chillout, a może heavy metal??? ;)
Hips hop jak idzie, a jak nie idzie to francuska klasyka : Briel, Fernier, Kaas.
Chociaż ostatnio mam fioła na punkcie takiego czegoś : https://www.youtube.com/watch?v=YR-h3BDlG0Q. Idealnie współgra to z moimi uczuciami o robieniu nas w wała na każdym kroku.

PS. Network. Gorąco polecam do zobaczenia w weekend. Ponadczasowe. :joy:

Awatar użytkownika
jasonbourne
Pasjonat Forex
Posty: 814
Rejestracja: piątek 30 sie 2013, 15:13
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Warszawa

Re: FOREX w głowie - mental journal

sobota 13 lut 2016, 10:16

Marcin_N pisze:Dochodzę do wniosku, że wielkim kłamstwem krążącym w społeczności jest "handluj zawsze żeby statystyka działała".
Jak dla mnie bzdura, chociaż popierana przez osoby tak doświadczone jak choćby Tomasz Symonowicz z BossaFx. Zakładam tutaj, że chodzi o podejście na zasadzie że trzeba koniecznie grać wszystkie sygnały, no bo przecież jak jakiś pominiesz i go nie zagrasz, to wtedy zaburzy statystykę. Moim zdaniem przesada, niepotrzebna spina zupełnie, poza tym nigdy nie wiemy czy przegapimy sygnał stratny czy zyskowny. Wychodząc z założenia, że większość systemów ma skuteczność poniżej 50%, to nie grając jakiegoś sygnału (bo na przykład nie mamy nastroju), jest większa szansa, że będzie to sygnał stratny.

Poza tym statystyka na giełdzie jest mimo wszystko tylko mniej lub bardziej luźną wskazówką, a nie pewnikiem, i nie należy traktować jej aż tak bardzo poważnie.Więcej korzyści będzie z tego że się wyluzujemy niż z takiego trzymania się statystyki za wszelką cenę.
Marcin_N pisze:Rynek się zmienia, zmienność się zmienia i jeśli ktoś będzie leciał tym samym tempem, to przyjdzie 3-6 miesięcy strat.
A to moim zdaniem też jest przesada. Oczywiście kwestia subiektywna, ale co z tego że mamy kilka miesięcy na minusie? Jak ktoś ma pieniądze na lokacie, też nie zarabia co miesiąc, tylko raz na rok dostaje jakieś śmieszne dywidendy. Jak ktoś ma pensjonat nad morzem czy w górach, to też ma tylko kilka miesięcy w roku kiedy może się nachapać, a później wszystko stoi bo ludzi nie ma. I jakoś nikt nie płacze.Zasadniczo problemem nie jest 3-6 miesięcy strat, ale fakt, że ktoś nie umie sobie z tym poradzić. Co więcej, dążenie do regularnych zysków co miesiąc nie jest dobrym kierunkiem rozwoju systemu, ponieważ jest sprzeczne z ideą działania rynków finansowych, zysk po prostu nie będzie maksymalny, zakładając że w ogóle będzie. Kiedyś na ten temat pisałem dłuższą wypowiedź.
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości."Jean Cocteau

no avatar
Dan
Stały Bywalec
Posty: 182
Rejestracja: niedziela 04 paź 2015, 12:07
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty

Re: FOREX w głowie - mental journal

sobota 13 lut 2016, 10:44

Marcin_N pisze:Dochodzę do wniosku, że wielkim kłamstwem krążącym w społeczności jest "handluj zawsze żeby statystyka działała".
Doszedłem do podobnego wniosku. Najlepsze efekty osiągam wtedy, kiedy próba jest jak najbardziej rozbita. Do tego sprawdzają się limity. Przykładowo grając intraday ustawiam limit na 3-4 sygnały dziennie i bez względu na wynik nie gram więcej danego dnia. W międzyczasie też "oszczędzam" wejścia i dzięki temu jeden sygnał rozgrywam rano, drugi przed południem albo już podczas sesji amerykańskiej, trzeci podczas sesji popołudniowej, natomiast czwarty jest awaryjny jakby naprawdę pojawił się jakiś porządny setup. Nie gram przy tym na siłę, aby koniecznie wykorzystać swoje wejścia i jeśli nie ma sygnałów to nie gram.

Taki podział pozwala mi być na różnych rynkach i dla mnie stanowi przewagę. Grając uparcie po 10-20 setupów dziennie miałem zbyt dużo wtop, jednak nauczyło mnie to, że porządne sygnały nie są tak często generowane i ponadto przez większość czasu na wykresie rysuje się coś czego nie ma. Swoją drogą kiedyś bym nie pomyślał, że taki temat może być ważny w tradingu, ale teraz wiem, że jest, co widzę porównując wyniki z różnych etapów swojej gry. Generalnie każdy ma inaczej i można z tym polemizować, jednak u mnie rozrzucenie handlu w czasie dało bardzo dobry efekt w porównaniu do łapania wszystkiego.

no avatar
irmentruda
Maniak Forex
Posty: 1103
Rejestracja: piątek 19 wrz 2014, 11:30
Lat na Forex: 3
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Silesia

Re: FOREX w głowie - mental journal

sobota 13 lut 2016, 11:47

Hej, czyli dochodzimy do tzw. timingu. To było moje odkrycie w zeszłym roku jak wprowadziłem ograniczenie czasowe do kilku EA i okazało się, że coś, co nie potrafiło zarobić od 8 rano do 22 wieczorem, nagle zaczęło mieć 10 razy mniej pozycji ale profit factor wzrósł z <1 do 1,5-2,5 i więcej, jak tylko ograniczyłem godziny brania setupów do powiedzmy 9 rano do 11 rano naszego czasu. Niestety nie jestem w stanie przefiltrować tego inaczej i wykres zysku przez pół miesiąca stabilnie idzie w górę aby przez następne pół miesiąca spadać tak samo w dół (robot chodzi na DAXie).
Z drugiej strony wymyśliłem jedną rzecz, która na sesji europejskiej 9 do 13 potrafiła zrobić wynik w pewnym warunkach ale na sesji amerykańskiej od 15 do 18 już żadnego.

Awatar użytkownika
jasonbourne
Pasjonat Forex
Posty: 814
Rejestracja: piątek 30 sie 2013, 15:13
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Warszawa

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 16 lut 2016, 16:45

Ja już od wielu lat gram z ograniczeniem dwóch SL dziennie, i to jest bodajże najlepszy hamulec bezpieczeństwa jaki znam, poza tym bardzo dobrze wpływa na ograniczenie emocji.

A w kwestii timingu myślałem kiedyś prowadzić badania statystyczne tylko w godz w których gram, czyli na przykład dane nocne powinienem pomijać. Jednak z różnych powodów testuję "jak leci", 24/7, co jednak nie wydaje się być rozwiązaniem optymalnym. Co więcej, wydaje się, że szukanie odchyleń statystycznych charakterystycznych dla różnych sesji (zwłaszcza rozdzielnie sesji amerykańskiej i europejskiej, bo rzeczywiście często mają inną naturę) wydaje się być całkiem sensownym sposobem na zwiększanie swojej przewagi.
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości."Jean Cocteau

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość