FOREX w głowie - mental journal

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
pmleczko
Pasjonat Forex
Posty: 549
Rejestracja: środa 15 maja 2013, 09:46
skype: mleczko_piotr
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Tarnów

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 12 lip 2013, 11:33

W moim przypadku przez lata było tak, że nie odczuwałem za dużych emocji grając. Owszem były momenty gdzie się irytowałem, złościłem itp, ale to były chwilówki. Obecnie jest troszkę inaczej. W momencie kiedy przestałem pracować na etacie i zacząłem grać żeby jeść, coś się pozmieniało. Zawsze myślałem, że już tyle widziałem i przeżyłem, że mnie nic nie ruszy. Myliłem się, rusza mnie. Przychodzą dwa miesiące gorsze i się zaczynam denerwować, wątpić. Najgorsze jest to wątpienie. Działa strasznie na mnie. To jakaś podświadomość i nie wiem skąd się to bierze, bo w zasadzie nie miałem nigdy roku na minus, może kilka miesięcy. Powinienem wiedzieć, że jako całość powinno się wszystko ułożyć w dłuższym terminie. Zastanawiam się wtedy, tyle lat gram, tyle czasu poświęciłem, książek naczytałem i to wszystko może się rozlecieć. Będę niespełnionym człowiekiem jak się nie uda. To troszkę irytujące i osłabiające psychicznie.
Doszedłem do wniosku, że dużą rolę odgrywa tu nie wystarczające zaplecze finansowe i to jest chyba klucz. Mając stałą pensje, nie miałem takich problemów.
Te wspomniane lekkie problemy nie wpływają natomiast u mnie na sam trading. Bije się z myślami, ale to nie jest powiązane z podejmowaniem decyzji.
Pomocą jest tu system, który jest systemem posiadającym tylko szczyptę uznaniowości.
Zawsze preferowałem takie systemy. Sztywne wszystko do bólu. To ułatwia sprawę bo mimo problemów natury psychicznej jakie się pojawiają, wiem że nie stracę np wejścia dającego TP. Wiem że wejść muszę i wiem dokładnie w którym momencie. Przy bardziej wolnych systemach, utrata wejścia dającego profit jeszcze bardziej niszczy psychikę i pogłębia irytacje. Koło się zamyka.
Czy serie strat prowadzą do wyzbycia się emocji i powodują, że stajemy się profesjonalistami? Chyba nie do końca, emocje zawsze będą. Można je oczywiście ograniczyć. Zastosować odpowiedni MM, odpowiedni system po części automatyczny, dostosować cele, posiadać odpowiednie zaplecze finansowe itp. Znam pewnego tradera i jest to jedyna osoba którą znam i jest prawdziwym traderem. Obraca bardzo dużymi pieniędzmi, siedzi w tym dokładnie tyle ile ja bo razem zaczynaliśmy. Zarabia. Jakoś nie widuje u niego twarzy pokerzysty, emocje i jego dopadają a jest bardzo odporny na stres. Robi konsekwentnie to co musi zrobić, ale serie strat jakoś go nie wzmacniają.
Nie za bardo potrafię przelewać myśli, więc sorry za formę !smail!

Awatar użytkownika
MaRCHeW
Moderator Forum
Posty: 827
Rejestracja: czwartek 08 mar 2012, 15:15
skype: karol_marchewka
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Poznań

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 12 lip 2013, 13:52

Witam :)

Zabezpieczenie finansowe jest jednym z najważniejszych czynników jeśli chodzi o trading, szczególnie jeśli ma się rodzinę.
Inaczej emocje w przypadku kolejnego złego miesiąca mogą zniszczyć wszystko to na co pracowałeś przez tyle lat.
W każdym razie najważniejsze, ze masz system "mechaniczny", dający Ci dokładną wiedzę o tym co robisz i jak masz to zrobić. I tego trzeba się trzymać rękoma i nogami :)

Ja przez ostatnie 2 dni miałem 9 sygnałów do wejścia w pozycje. Jakimś dziwnym trafem zawsze coś się działo w domu jak miałem wejść w 5 pozycji, które dały by mi niezły profit, a w które oczywiście nie wszedłem.
A za to nic się nie działo jak wchodziłem w pozostałe 4 pozycje, które niestety okazały się stratne :)
No nic, pech nic więcej. Jednak najważniejsze jest to, że mam tak samo jak Ty system "mechaniczny", dzięki, któremu wiem, ze straty są do odrobienia.

Pozdrawiam
Karol Marchewka

Awatar użytkownika
longtrader
Maniak Forex
Posty: 3408
Rejestracja: niedziela 14 lip 2013, 07:58

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 16 lip 2013, 05:57

Ja miałem to co kolega powyżej, ale spowodowane było to dominacją strachu bądź chciwości.

Jestem trend-traderem- gram długoterminowo - gdy jestem w pozycji kilka tygodni lub dłużej i wychodziłem z niezłym zyskiem musiałem od razu otwierać pozycje, robiłem to byle jak, byle zagrać ...i wtedy traciłem.

Natomiast po tych kilku stratach, bałem się otworzyć pozycję mimo że że miałem dobry sygnał, czasem otwierałem za mniejszy MM, zbyt szybko przestawiałem na BE - i nic z tego nie wychodziło.

Na nadmierną pewność siebie wprowadziłem pewne ograniczenie w moim trading planie, trudniej było wyeliminować strach przed otwarciem pozycji, ale tutaj też zastosowałem wg. bardzo skuteczne rozwiązanie, czysto mechaniczne - wiem że brzmi to jak reklama, ale opiszę to niebawem na comparic w mojej serii o grze long.
Audaces Fortuna Iuvat.

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 16 lip 2013, 08:24

Witam wszystkich!
Dzięki za Wasze wypowiedzi i opinie. Za to że chcecie się podzielić swoimi problemami i metodami. Jest to nieco trudniejsze niż narysowanie kresek na wykresie i wrzucenie screena. Emocjonalna strona tradingu zakrawa już na sferę intymną. Tym bardziej doceniam, że zdecydowaliście się ją opisać.

Ja na szybko pochwalę się, że wczorajszy (nowy-stary) plan wykonałem bezbłędnie, mimo, że :
- pierwszą połowę dnia miałem zawaloną różnymi nadzwyczajnymi sprawami, (plan składa się z dwóch rozdzielnych połówek, więc mogę siedzieć pół dnia lub cały dzień w zależności od okoliczności), i psychika była przestawiona
- utknąłem w konsolidacji czekając na ruch, który nie nastąpił, ale mimo tego wyszedłem z zyskiem (1/2R tylko).


Obrazek
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 16 lip 2013, 19:30

Dziś znów trading z nowo zredagowanym planem. Powiem szczerze, że czuć zmianę. Zmniejszyłem ilość decyzji jakie muszę podjąć w jednym czasie i rozłożyłem to. Decyzję o wejściu w pozycję zostawiłem na stricte określony przedział czasowy. Ergo większość dnia mogę wpatrywać się w wykresy z założeniem, że nie zajmę w danym momencie pozycji, a dopiero kiedy przyjdzie właściwy etap. Mniejszy stres, lepiej przemyślane trade'y i spokojniejszy zysk.

Dzisiejsze transakcje wyglądają obiecująco dlatego postanowiłem je poświęcić w imię ćwiczenia psychiki. Jeszcze dokładnie nie obmyśliłem formuły, ale planuję coś w stylu "Fire&Forget". Czyli zajmij pozycję, zostaw, zapomnij. Myślę też nad systemem stałego utrzymywania pozycji i przyzwyczajania się do stanu, w którym ciągle mam ekspozycję (choćby minimalną). Ma to na celu dalsze hartowanie psychiki i sprawienie, że ciągłe ryzyko straty będzie bardziej znośne. Nie tu chodzi o przetrzymanie pozycji. Chodzi o utrzymywanie dalszych targetów w grze, choćby 1 mikrolotem.

Dajcie znać proszę, co myślicie o takim rozwiązaniu. Może ma to jakieś wady, których nie przewidziałem?


Obrazek
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
MaRCHeW
Moderator Forum
Posty: 827
Rejestracja: czwartek 08 mar 2012, 15:15
skype: karol_marchewka
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Poznań

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 16 lip 2013, 20:08

Witam :)
Marcin_N pisze:Jeszcze dokładnie nie obmyśliłem formuły, ale planuję coś w stylu "Fire&Forget". Czyli zajmij pozycję, zostaw, zapomnij. Myślę też nad systemem stałego utrzymywania pozycji i przyzwyczajania się do stanu, w którym ciągle mam ekspozycję (choćby minimalną). Ma to na celu dalsze hartowanie psychiki i sprawienie, że ciągłe ryzyko straty będzie bardziej znośne. Nie tu chodzi o przetrzymanie pozycji.
IMHO obie formuły prowadzą do ślepego zaułka, bo:
1. Fire&Forget - powoduje, że otwierasz pozycję i "uciekasz". Czyli wiesz o tym, że nie panujesz nad swoimi emocjami, a całą odpowiedzialność chcesz przenieść na łut szczęścia.
2. Ciągła ekspozycja - powoduje, że nie nauczysz się cierpliwości. Musisz przyzwyczaić się do nudy. Tu nie chodzi o to by mieć ciągle otwartą pozycję by "była adrenalinka" tylko o to by postępować według z góry założonego planu, czyli musisz wiedzieć kiedy wejść w pozycję, kiedy z niej wyjść i co zrobić w sytuacji awaryjnej.

Pozdrawiam
Karol Marchewka

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 16 lip 2013, 20:27

Dzięki Karolu! Bardzo cenię Twoje zdanie.
Tu nie chodzi o to by mieć ciągle otwartą pozycję by "była adrenalinka"
Masz rację. O tej formule ciągłej ekspozycji myślałem tylko w kontekście treningowym. Chodziło mi o to, że przyzwyczajasz się do ekspozycji poprzez ciągłą ekspozycję na ekspozycję :).
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
MaRCHeW
Moderator Forum
Posty: 827
Rejestracja: czwartek 08 mar 2012, 15:15
skype: karol_marchewka
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Poznań

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 16 lip 2013, 20:41

Witam :)
Marcin_N pisze:Chodziło mi o to, że przyzwyczajasz się do ekspozycji poprzez ciągłą ekspozycję na ekspozycję :).
hehe, no jest to pewien sposób :)

Zastanawiałeś się co może być gorszym wrogiem dla Ciebie - adrenalina związana z otwartą pozycją czy nuda przed wykresem?

Uważam, że nuda jest znacznie gorsza niż adrenalina. Adrenalinę możesz traktować jako nagrodę za to, że pokonałeś nudę, zrobiłeś wszystko od początku do końca wg planu. Wtedy znacznie lepiej się traduje, wyrabiasz w sobie dyscyplinę, a z czasem i adrenalina zaczyna schodzić, a otwarta pozycja coraz mniej będzie wpływać na emocje.

Wiele osób skupia się tylko na tym by panować nad emocjami w czasie gdy mają otwarte pozycje. Jednak mało osób zdaje sobie sprawę, że prawdziwe wyzwanie leży gdzie indziej.

Pozdrawiam
Karol Marchewka

Awatar użytkownika
pmleczko
Pasjonat Forex
Posty: 549
Rejestracja: środa 15 maja 2013, 09:46
skype: mleczko_piotr
Lat na Forex: 8
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Tarnów

Re: FOREX w głowie - mental journal

czwartek 18 lip 2013, 22:34

No, ale masz plan oparty na jakiejś statystyce. Masz normalnie przyjęty MM w zależności od kapitału. RR lub skuteczność jest na plus. O jakich emocjach wtedy rozmawiamy? Nie ma wtedy emocji.
Każdy sensowny plan oparty na tych 3 składowych i respektowany w 100 procentach nie pozwoli przegrać. W najgorszym wypadku nie będziemy zarabiać i będziemy się kręcić w okolicy zera. Można wtedy plan modyfikować i koło się zamyka. Nie widzę tu miejsca dla emocji, bo co ma je powodować.
Masz już otwartą pozycje to masz, wszystko zgodnie z planem, wiesz gdzie ją zamknąć i tyle. Koniec. Poleci w naszym kierunku to poleci, nie poleci to nie poleci i czekamy na kolejną.
Cierpliwość. No tak, ale w czym problem przecież masz plan. Po prostu czekasz.
Adrenalinę to można mieć w kasynie bo tam się gra żeby pobawić się a tutaj żeby żyć lub pomnażać nasze oszczędności.

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 19 lip 2013, 08:58

No tu się nie mogę zgodzić.
Plan oparty na "jakiejś statystyce"?
Statystyka przede wszystkim mówi, co zdarzyło się w przeszłości, a nie to, co będzie. Zatem mając statystykę z roku wstecz, nie masz statystyki nawet na dzień wprzód.
Zresztą co można ująć statystycznie? Fundamentalną stronę rynku? Nie sądzę. Można pewne techniczne zachowania ceny, jeśli uda Ci się je uchwycić w programowalny schemat.
Statystyka tradingu manualnego, żeby była w jakikolwiek sposób wiarygodna, musiałbyś siedzieć jak maszyna i klikać wszystkie sygnały zgodne z założeniami. To z drugiej strony wymagałoby całkowicie mechanicznego, ścisłego i nieuznaniowego systemu. Bo tam gdzie pojawia się "uznanie" powstaje pole do interpretacji i popełnienia błędu. Myślę, że mało który człowiek się nie myli w tradingu, a jednak zdecydowana większość się myli często - abstrahując czy system jest zyskowny czy nie, występują niezamierzone odstępstwa od założeń.
Ponadto, emocje wypływają ze sfery niepodlegającej kontroli i wywierają wpływ na procesy tej kontroli podlegające. To jest właśnie zaburzenie procesu decyzyjnego. Pewne czynniki wydają Ci się mniej lub bardziej znaczące w zależności od rodzaju emocji, który aktualnie odczuwasz.
Na końcu wspomnę, że rynek nie jest jednostajny. Ergo ciężko założyć, że te same działania przyniosą zawsze te same efekty.

W świetle tego co napisałeś, zastanawiam się dlaczego dealerzy bankowi i menadżerowie kapitałowi tak szybko się wypalają, a nawet nie swoimi pieniędzmi tradują :). Ostatnio wrzuciłem tu film o traderach z CME, ludziach, którzy tradowali m.in. swoją kasą, czy kasą bliskich, żeby wyrobić na życie. Tam był jeden gość, który po pijaku dawał wywiad i mówił coś w tym stylu: "Najgorszy moment przychodzi kiedy zaczynasz zarabiać. Zarabiasz dużo, kupujesz sobie luksusowe rzeczy, dom pod hipotekę i nagle się okazuje, że przestajesz zarabiać. I nie możesz się z tym pogodzić."

------------------------------------------------------------------------------------

Zupełnie inny temat teraz.

Ostatnio uderzyła mnie pewna sprawa. Takie olśnienie, eureka. Jaki wpływ na psychikę tradera ma pisanie na forum??? Wiem, że to głupio brzmi, ale weźmy to pod rozwagę na chwilę - tak na luzie. Długi czas mieliśmy na GG z kolegą-traderem zabawę, że buszowaliśmy po forach, śmialiśmy się z różnych postów, napinek, etc. Niejednokrotnie sami się włączaliśmy, głównie z nudów dla zabawy. Ale kiedy już napisałem post w jakimś temacie, stałem się częścią dyskusji, rodził się jakiś związek psychiczny-emocjonalny. Ktoś mógł mi odpisać, odnieść się do mnie, zbluzgać mnie, wszystko jedno. Zaczynałem sprawdzać odpowiedzi w tym temacie, mimo iż normalnie miałbym to w nosie. Jak ktoś coś napisał odnośnie mojego postu czułem silną potrzebę wystosowania odpowiedzi i nagle byłem częścią tematu, częścią forum, moje myślenie i emocje były gdzieś w dyskusji... zamiast na rynku. Ale to tylko jeden, w miarę neutralny aspekt.
Tu pojawia się druga kwestia, mocno powiązana z powyższą. W jaki sposób treść naszych postów zależy od naszych wyników w tradingu. Od dzisiejszego, wczorajszego, tygodniowego P/L? Wspomniany kolega parokrotnie zwracał mi uwagę, że jak mi dobrze idzie, to moje posty są entuzjastyczne. Wydaje mi się, że wtedy czuję się jak "masta" i próbuję pouczać innych z góry. Kiedy mi nie idzie, jestem wkurzony, podświadomie wyładowuję się na forum - albo jestem uszczypliwy, albo krytykuję za dużo, albo wdaję się w jakieś utarczki forumowe. Jak tak obserwuję co piszą inni, to myślę, że jest tutaj pewien schemat. Więc stawiam tezę, że to co się dzieje u tradera na koncie przekłada się na jego ton i sposób wypowiedzi na forum. Czasem wręcz trading przełożenie ma bezpośrednio na treść. Chwalimy się wygranymi, czy narzekamy na przegrane. O ile wyżalenie się może mieć charakter terapeutyczny, wyrzucamy z siebie to, co nas boli. O tyle efekt pisania na forum może być głębszy.

Jeśli przyjmiemy, a ja tak przyjmuję, że trading powinien wywoływać jak najmniejszą ilość emocji... jeśli przyjmiemy, że huśtawka emocjonalna euforia-złość, chciwość-strach, ta falująca krzywa powinna dążyć do maksymalnego spłaszczenia... to dojdziemy do wniosku, że forum jest dla naszego tradingu niekorzystne ponieważ podsyca te amplitudy, przedłuża czas trwania niepożądanych stanów emocjonalnych. Np. wbijam TP, jestem podekscytowany, wchodzę na forum i zaczynam postować, jaki to trading jest fajny, prosty i inne takie mądrości. W tym momencie, zamiast gasić euforię, kontrować wychylenie krzywej emocji, ja ją podsycam, podtrzymuję ten stan "forex-masta". Podbudowany sam swoim pisaniem zamykam forum i szukam kolejnej okazji do TP. Zyski uzależniają, jakby ktoś nie wiedział. Działa na nas potrzeba kolejnej dawki. Więc szukam kolejnej dawki tego przyjemnego narkotyku, zaczynam robić to na siłę. Skoro jestem taki świetny i tak dobrze mi idzie, to i z gówna ukręcę dobry sygnał. Ale trzeba iść za ciosem. Zwykły profit jawi się już mało atrakcyjnie. Może zwiększę pozycję, albo podniosę TP? No i efekt jest do przewidzenia... znaczy przy chłodnej kalkulacji. Analogicznie w przypadku SL. Wchodzę na forum i wyżalam się, utrzymuję ten stan, wysyłam sobie i innym informację, że coś mi się nie udało. Jedna transakcja o niczym nie świadczy, ale w mojej psychice ma przełożenie na kolejną próbę wejścia. Od mentalnego nastawienia zależy w dużym stopniu wynik tej kolejnej transakcji. Czy będę ostrożniejszy, czy zbyt ostrożny, czy będę chciał się odrobić za wszelką cenę. Forum może uświadomić pewne rzeczy. Jest doskonałe do wymiany doświadczeń. Ale chyba powinno się to odbywać w wolnym czasie, a nie w przerwach między transakcjami. W czasie tradowania człowiek powinien moim zdaniem skupić się w pełni na kontroli sygnałów, psychiki i emocji. Swoje stany trzeba poznać, nauczyć się je nazywać i rozpoznawać w momencie ich wystąpienia. Da się, bo nieraz tak robię. Jak zwykle wszystko rozbija się o skuteczność.

Pozdrawiam
Marcin
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
esco
Gaduła
Posty: 294
Rejestracja: czwartek 08 mar 2012, 21:29

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 19 lip 2013, 12:09

Marcin_N pisze:No tu się nie mogę zgodzić.
Plan oparty na "jakiejś statystyce"?
Statystyka przede wszystkim mówi, co zdarzyło się w przeszłości, a nie to, co będzie. Zatem mając statystykę z roku wstecz, nie masz statystyki nawet na dzień wprzód.
Zresztą co można ująć statystycznie? Fundamentalną stronę rynku? Nie sądzę. Można pewne techniczne zachowania ceny, jeśli uda Ci się je uchwycić w programowalny schemat.
Parametry rozkładu statystycznego rzadko zmieniają się radykalnie w krótkim czasie.
Za rok mogą być zupełnie inne niż są teraz ale jutrzejszy dzień prawie na pewno zmieści się w kryteriach określonych na podstawie poprzedniego miesiąca.

Małe dziecko wygląda z dnia na dzień podobnie. Po 5,10,15 latach będzie wyglądać zupełnie inaczej, mieć inne potrzeby i wymagać zupełnie innej opieki.
Marcin_N pisze:Statystyka tradingu manualnego, żeby była w jakikolwiek sposób wiarygodna, musiałbyś siedzieć jak maszyna i klikać wszystkie sygnały zgodne z założeniami. To z drugiej strony wymagałoby całkowicie mechanicznego, ścisłego i nieuznaniowego systemu. Bo tam gdzie pojawia się "uznanie" powstaje pole do interpretacji i popełnienia błędu. Myślę, że mało który człowiek się nie myli w tradingu, a jednak zdecydowana większość się myli często - abstrahując czy system jest zyskowny czy nie, występują niezamierzone odstępstwa od założeń.
Ponadto, emocje wypływają ze sfery niepodlegającej kontroli i wywierają wpływ na procesy tej kontroli podlegające. To jest właśnie zaburzenie procesu decyzyjnego. Pewne czynniki wydają Ci się mniej lub bardziej znaczące w zależności od rodzaju emocji, który aktualnie odczuwasz.
Jest pewien absurd w podkreślaniu tego jak ważna jest psychika.

Słaby system + słaby trader = MC
Słaby system + zdyscyplinowany trader = MC
dobry system + słaby trader = MC
dobry system + zdyscyplinowany trader = $

Uważasz ze dyscyplina sama w sobie spowoduje że zaczniesz zarabiać?
Jesteś pewny że metody których używasz umożliwiają zarabianie?

Jeżeli używałbyś z żelazna dyscyplina systemu który traci w długim terminie i w rezultacie stracił wszystko czy mógłbyś na koniec powiedzieć: "jestem dumny zrealizowałem plan"?.

Wiele osób nie zadaje sobie tego pytania a jednocześnie zadręcza się porażkami na rynku przypisując je właśnie swoim słabością.
Często jest to tłumaczone potrzeba nauki, nieświadomego "załapania o co biega" poprzez praktykę itd...

Jeśli już od jakiegoś czasu w setkach\tysiącach transakcji zarabiasz możesz swój statement potraktować jako świadectwo umiejętności i zakładać podobną skuteczność w przyszłości. Tyle ze tu nadal kwestia tego czy można "nieświadomie załapać" o co chodzi na rynku i dzięki temu zarabiać przez długi czas? Być może tak ale moim zdaniem udaje się to wyjątkowo nielicznym.

Wysłuchując osób z tego typu podejściem do rynku odnosiłem wrażenie że trading i tracenie jest dla nich pewna forma masochizmu.
Cały czas w udrękach niepewności wierzą że zaczyna zarabiać, że nastąpi przełom który przyniesie zyski.

Nie chcą sprawdzać swoich metod:
  • ze strachu przed możliwością zburzenia złudzeń
  • z lenistwa lub braku umiejętności
  • z niechęci do statystyki
  • przekonania ze tylko uznaniowo poprzez ciągle dostosowanie do rynku można zarabiać
Marcin_N pisze:Jeśli przyjmiemy, a ja tak przyjmuję, że trading powinien wywoływać jak najmniejszą ilość emocji... jeśli przyjmiemy, że huśtawka emocjonalna euforia-złość, chciwość-strach, ta falująca krzywa powinna dążyć do maksymalnego spłaszczenia... to dojdziemy do wniosku, że forum jest dla naszego tradingu niekorzystne ponieważ podsyca te amplitudy, przedłuża czas trwania niepożądanych stanów emocjonalnych
Przecież tak jest wszędzie.
Gdy pracowałem przez kilka lat na etacie widziałem doskonale jak prywatne rozterki wspołpracowników wpływają na ich zachowanie i na jakość pracy całej grupy.

A co do rozchwiania emocjonalnego po ciągach strat zysków polecam się przyjrzeć:
http://www.sbrforum.com/betting-tools/s ... alculator/
"Anyone who believes in indefinite growth in anything physical, on
a physically finite planet, is either mad - or an economist." - Kenneth Ewart Boulding

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 19 lip 2013, 15:22

Jest pewien absurd w podkreślaniu tego jak ważna jest psychika.

Nawet po wielokrotnym przeczytaniu Twojego posta, nie dostrzegłem tu absurdu. Zresztą zaraz niżej pokazałeś, że psychika jest kluczowym aspektem - choć nie jedynym.

Uważasz ze dyscyplina sama w sobie spowoduje że zaczniesz zarabiać?

Oczywiście, że nie. Napisałem to już na wstępie, że dziennik będzie dotyczył psychologicznej strony, a nie, że tylko psychika jest potrzebna do zarabiania. Dzienników o systemach i wykresach jest już dużo w sieci :).

Jesteś pewny że metody których używasz umożliwiają zarabianie?

Metody... techniczne? fundamentalne? interpretacja? dedukcja? indukcja? Chodzi Ci o system, którym się posługuję? PA, poziomy? Nie rozumiem pytania. Pytasz mnie czy mam grala i czy wiem, że mam grala :). No to odpowiem Ci od razu - nie wiem, czy te metody umożliwiają zarabianie. Nie wiem, czy nadaję się do bycia profesjonalnym traderem. Jak to sprawdzić? Rozwiązać test z Equity Magazine??? ;) Cała moja droga na FX to szukanie składowych tradingu, które doprowadzą mnie do w miarę powtarzalnych profitów. Próba odsiewania zmiennych, których nie umiem oszacować i zastępowania ich obiektywnymi czynnikami. Odnoszę wrażenie, że swoim postem sprowadzasz trading do statystyki przyodzianej nutką tradera. Pewnie tak jest w przypadku kogoś, kto ma statystycznie sprawdzony, dochodowy, mechaniczny system. Ja się nie znam na statystyce, na programowaniu, ani na quantitive analysis, dlatego staram się radzić sobie tak, jak umiem.

Małe dziecko wygląda z dnia na dzień podobnie. Po 5,10,15 latach będzie wyglądać zupełnie inaczej, mieć inne potrzeby i wymagać zupełnie innej opieki.

Chyba, że to dziecko wpadnie pod autobus, rozbije się na nartach, czy przewróci się na rowerze. Niby wypadki rzadko się zdarzają, a jednak na FX jakoś dziwnie często jakiś kraj bankrutuje, jakieś ratingi lecą na pysk czy inne obligacje. Nagle banki centralne mylą się w zeznaniach i w sumie już nie wiadomo o co chodzi, bo taka jest huśtawka.

Jeżeli używałbyś z żelazna dyscyplina systemu który traci w długim terminie i w rezultacie stracił wszystko czy mógłbyś na koniec powiedzieć: "jestem dumny zrealizowałem plan"?

To zależy od kryterium. Jestem na FX po to, żeby zarabiać, nie po to, żeby robić cokolwiek byleby robić. Plan, system, czy jak chcesz to nazwać jest konieczny, bez dwóch zdań.

Jeśli już od jakiegoś czasu w setkach\tysiącach transakcji zarabiasz możesz swój statement potraktować jako świadectwo umiejętności i zakładać podobną skuteczność w przyszłości. Tyle ze tu nadal kwestia tego czy można "nieświadomie załapać" o co chodzi na rynku i dzięki temu zarabiać przez długi czas?

Ale skąd nagle wziął się ten "nieświadomy" proces "załapywania"? Statement tak, ale przecież tradujemy świadomie - a przynajmniej do tego dążymy. Budujemy modele wyceny instrumentów również w dużej mierze świadomie i celowo. To, że ktoś ma średnią, a inny nietoperza na wykresie, to też są elementy budowania modelu wyceny. Każdy szuka sposobu na określenie kiedy jest tanio, a kiedy drogo. Wiele z tych procesów z czasem przerzucamy do sfery podświadomej, ale nie należy tego mylić z "nieświadomością".
Czy mam rozumieć, że pod terminem "nieświadome załapanie" rozumiesz "tradowanie wg niezbadanych, niesprawdzonych mechanicznie reguł"? A może przypadkowe odkrycie tych, które się powtarzają?

Wysłuchując osób z tego typu podejściem do rynku odnosiłem wrażenie że trading i tracenie jest dla nich pewna forma masochizmu.

To znaczy z jakim podejściem?
Tracić się trzeba nauczyć, takie jest moje zdanie.

Cały czas w udrękach niepewności wierzą że zaczyna zarabiać, że nastąpi przełom który przyniesie zyski.

Może to wynik skupienia się na pieniądzach na koncie, a nie na rynku. I znów kwestia nastawienia psychicznego. Siadam do platformy obiecując sobie góry złota. Uczę się wierząc, że w końcu zostanę prawnikiem i będę dużo zarabiał. Robię coś, bo już ślina mi cieknie na myśl o efektach. Nie skupiam się na istocie zagadnienia, na dogłębnym poznaniu go, a jedynie na wyobrażeniu oczekiwanego rezultatu. Zarabianie nie jest czymś, co przychodzi po przełomie... na zasadzie - jeszcze tydzień/jeszcze miesiąc i będę zarabiał. Jeszcze tylko 1000 transakcji. Moim zdaniem zarabianie przychodzi z zaskoczenia - poświęcasz się tradingowi, czy nauce tradingu i po jakimś czasie odkrywasz, że dobrze Ci idzie. Po miesiącu czy kwartale dowiadujesz się ze statementu, że zarobiłeś. Analizujesz swoje pozycje i widzisz, że były powtarzalne, że sygnały w większości przypadków zadziałały. Twój proces nauki i dążenia do ciągłej poprawy przynosi efekty...

No chyba, że dostałeś grala od kogoś albo zrobiłeś sobie statystykę z roku czy 10 lat i wiesz, że jutro zadziała to samo tak samo, co przez ostatnich n lat. Wtedy pewnie zarabianie spada z nieba na człowieka i nie musi się przejmować psychologią tradingu czy innymi takimi drobnostkami. Tego typu tradingu nie jestem w stanie opisać, bo nie mam z tym żadnych doświadczeń. Wierzę natomiast, że znajdzie się ktoś biegły w tym temacie i się podzieli spostrzeżeniami !Brwoo!
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
esco
Gaduła
Posty: 294
Rejestracja: czwartek 08 mar 2012, 21:29

Re: FOREX w głowie - mental journal

piątek 19 lip 2013, 18:28

Marcin_N pisze: Nawet po wielokrotnym przeczytaniu Twojego posta, nie dostrzegłem tu absurdu. Zresztą zaraz niżej pokazałeś, że psychika jest kluczowym aspektem - choć nie jedynym.
Dlatego napisałem pewien absurd nie całkowity absurd.

Na "profitowość" składa się jakość zarówno systemu jak i wykonania reguł.

Absurdem jest gdy trader nie znając realnej (nawet przybliżonej) skuteczności systemu obwinia się za wszelkie porażki.
Zresztą to jest trick wielu szkolących.
"Mam system - nie pokaże statystyk"
"Nie zarabiasz na pewno wina psychiki"

Ale nie o szkoleniowcach tu mowa...

Marcin_N pisze:Cytuj:
Uważasz ze dyscyplina sama w sobie spowoduje że zaczniesz zarabiać?

Oczywiście, że nie. Napisałem to już na wstępie, że dziennik będzie dotyczył psychologicznej strony, a nie, że tylko psychika jest potrzebna do zarabiania. Dzienników o systemach i wykresach jest już dużo w sieci :).
Marcin_N pisze: Cytuj:
Jesteś pewny że metody których używasz umożliwiają zarabianie?
...
No to odpowiem Ci od razu - nie wiem, czy te metody umożliwiają zarabianie. ...
Przy takich odpowiedziach nie możesz być pewny że to psychika nawala i to powoduje straty w zyskownym systemie.
Z drugiej strony jeśli nie wiesz czego się spodziewać na każdym kroku nic dziwnego ze niepewność wykańcza.

Czy ciąg 10 strat to dużo czy mało?
Czy już rezygnować z systemu czy może to normalka i kolejne 30 transakcji będzie zyskownych?

Powiedzmy że rezygnujesz zamykając okres systemu stratami lub zmieniasz reguły systemu
Za pół roku patrzysz na wykres i wkurzony zauważasz że zarobiłbyś dużo więcej niż wynosiły straty.
Ile wśród traderów jest takich sytuacji? A ilu nigdy nie sprawdzi i żyję dalej w błogiej nieświadomości?

Inny przykład:
Trader ma uznaniowy setup.
Trader chwile się zastanawia ale nie otwiera ostatecznie pozycji.
Scenariusz realizuje się na TP.
Trader biczuje się w myślach za brak wejścia.

Problem polega w tym że po fakcie zakłada że przed mógł przewidzieć z 100% skutecznością (skoro się zrealizowało to było 100%).

Ostatnio słuchałem takich narzekań kolegi o zmarnowanych okazjach:
K:Wiedziałem że tak będzie.
JA:G_ówno wiedziałeś, jakbyś wiedział to wszedłbyś za całe depo.

Dla mnie ważniejsza od psychicznej dyscypliny w tradingu jest umiejętność unikania złudzeń poznawczych.
A tych najłatwiej uniknąć posługując się racjonalną oceną i choćby szczątkowymi formami statystyki a nie polegając na intuicji i emocjach.
Ja od dawna nie wyobrażam sobie tradingu całkowicie uznaniowego bez wsparcia statystycznego.

Po pierwsze to czysty hazard a po drugie psychiczna tortura.

Podsumowując: jeśli nie wiesz co robisz, nie wiesz czego się możesz spodziewać negatywne emocje nie są czymś złym.
Wręcz przeciwnie są ostrzeżeniem że coś jest nie w porządku.
Marcin_N pisze:W czasie tradowania człowiek powinien moim zdaniem skupić się w pełni na kontroli sygnałów, psychiki i emocji. Swoje stany trzeba poznać, nauczyć się je nazywać i rozpoznawać w momencie ich wystąpienia. Da się, bo nieraz tak robię. Jak zwykle wszystko rozbija się o skuteczność.
Skuteczność systemu wpływa na emocje a jednocześnie emocje wpływają na skuteczność systemu?
Przecież to zamknięta pętla która powoduje że kręcisz się w miejscu.
MaRCHeW pisze:1. Fire&Forget - powoduje, że otwierasz pozycję i "uciekasz". Czyli wiesz o tym, że nie panujesz nad swoimi emocjami, a całą odpowiedzialność chcesz przenieść na łut szczęścia.
Fire&Forget - to nie ucieczka przed zarządzaniem otwartymi pozycjami a zaplanowanie tego wcześniej.
Odpalasz pocisk i zapominasz a on leci do celu według wcześniej zaprogramowanych współrzędnych.
http://en.wikipedia.org/wiki/Fire-and-forget


Miało być o psychologii więc proszę:

http://www.blogpsychologiczny.pl/2012/0 ... k-sia.html
Burrhus Frederic Skinner skonstruował urządzenie zwane „skrzynką Skinnera”. Opisując w dużym uproszczeniu jej działanie można powiedzieć, że była to skrzynka problemowa, w której ptak, w tym przypadku gołąb, wykonywał proste czynności, zaś eksperymentator udzielał gołębiowi wzmocnień. Wzmocnienie to w naukach behawioralnych każde zdarzenie, które - następując bezpośrednio po reakcji - zwiększa prawdopodobieństwo jej wystąpienia w przyszłości. Jeśli więc po dziobnięciu przez gołębia przycisku automat wyrzucał kulkę pokarmu a to powodowało, że gołąb chętnie dziobał przycisk ponownie, wypadnięcie kulki pokarmu było wzmocnieniem reakcji dziobania przycisku.

Na potrzeby tego krótkiego artykułu przedstawię trzy podstawowe schematy sytuacji eksperymentalnej:

a. Gołąb dziobie przycisk i po każdym dziobnięciu otrzymuje kulkę pokarmu. W tej sytuacji gołąb dziobie ochoczo, dopóki się nie naje do syta i/lub nie znudzi ciągle tym samym efektem dziobania.
b. Gołąb dziobie przycisk, a po dziobnięciu nie dzieje się nic. W tej sytuacji gołąb szybko przestanie dziobać, ponieważ dziobanie nie przynosi żadnego obserwowalnego skutku.
c. Gołąb dziobie przycisk, ale kulka pokarmu pojawia się tylko po niektórych dziobnięciach, nieregularnie, przy czym gołąb nie jest w stanie przewidzieć, kiedy kulka się pojawi a kiedy nie. Co dzieje się w tej sytuacji?

Pewnie niejeden Czytelnik zna odpowiedź. Gołąb będzie niezmordowanie dziobał przycisk zupełnie tak, jakby sprawiało mu to jakiś rodzaj dzikiej przyjemności. W skrajnych przypadkach będzie kontynuował dziobanie, dopóki nie padnie ze zmęczenia. Dlaczego tak jest? Trzeba by zapytać gołębia.
http://forex-nawigator.biz/forum/cel-10 ... ml#p603326
"Anyone who believes in indefinite growth in anything physical, on
a physically finite planet, is either mad - or an economist." - Kenneth Ewart Boulding

Awatar użytkownika
longtrader
Maniak Forex
Posty: 3408
Rejestracja: niedziela 14 lip 2013, 07:58

Re: FOREX w głowie - mental journal

sobota 20 lip 2013, 08:46

"Ja od dawna nie wyobrażam sobie tradingu całkowicie uznaniowego bez wsparcia statystycznego."
- ja też, zwłaszcza jeżeli chodzi o same wejścia, o to za ile wejść, czy setup jest aż tak dobry, zazwyczaj po sukcesach wchodzi się zbyt łatwo, a po porażkach wchodzi się z oporami, często przegapiając najlepsze setupy.

Korzystając z miejsca na reklamę :) zapraszam na mój artykuł na ten temat w najbliższym tygodniu na Comparic.pl - opiszę moje autorskie rozwiązania.

Co do gołębi, to chyba my nimi jesteśmy, nieregularne zyski sprawiają, że dziobiemy ile się da niestety. A tu trzeba być mądrzejszym od gołębia i opracować system dziobania :) Bo jednak ten gołąb ma kiepski RR - dziobie i dziobie, a ziarenko raz po raz, a to trzeba odwrotnie :)

P.S: Ktoś z Was jest po psychologii, lub miał z nią bliższy kontakt ?
Audaces Fortuna Iuvat.

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

sobota 20 lip 2013, 14:08


Dałeś mi Esco do myślenia pisząc o statystyce.

Absurdem jest gdy trader nie znając realnej (nawet przybliżonej) skuteczności systemu obwinia się za wszelkie porażki.

Niekoniecznie za wszystkie. Odstępstwa od systemu to porażka natury psychologicznej. Porażki wynikające z systemu to inna sprawa. Dlatego każdą stratę należy przeanalizować pod tym kątem. Czy zawiodłem ja, czy system. Znając założenia systemu nie powinno to być problemem. Mogą istnieć też błędy w interpretacji tam, gdzie nie mamy precyzyjnych wskazówek. Tutaj też trzeba rozważyć, czy winą jest brak precyzji systemu, czy fakt, że mój proces myślowy był zakłócony emocjami?

Z drugiej strony jeśli nie wiesz czego się spodziewać na każdym kroku nic dziwnego ze niepewność wykańcza.


Czy ciąg 10 strat to dużo czy mało?
Czy już rezygnować z systemu czy może to normalka i kolejne 30 transakcji będzie zyskownych?

W systemie czysto statystycznym-mechanicznym ciągi strat są raczej wartością drugoplanową. Liczy się dłuższa próba i po 1000 transakcji może się okazać, że jesteś sporo na zysku. Pytanie co w sytuacji, gdy statystyka pokazuje, że dotychczasowy maksymalny ciąg strat to 10, a system aktualnie wbija 12-tą stratę? Jaka jest procedura w takiej sytuacji?
Moim zdaniem w tradingu uznaniowym ciąg 10 pełnych strat (wyczekany SL) to bardzo dużo i jest to jasny sygnał, że coś jest nie tak z systemem lub traderem.

Dlaczego o tym piszę. Trading manualny i uznaniowy, nie są pozbawione statystyki. Wręcz przeciwnie, należy ją również kontrolować.
Niektórzy twierdzą, że do profesjonalizmu dochodzi się przez 5 lat, inni że po 5000 transakcji, a jeszcze inni, że po 10 000 godzin. To jest właśnie ta statystyka. Uznaniowy trading, to nie znaczy, że wstaję rano, patrzę na wykresy i myślę sobie: "Aaa mam ochotę na longa. Jakoś tak wykres się układa w przykucniętego kangura, więc pewnie skoczy do góry". Wstaję rano i wykonuję w obrębie wykresów cały szereg czynności nie wymagających decyzji. Potem przeglądam newsy i wybieram te o wydźwięku pasującym do technicznego obrazu rynku. Dopiero tu wchodzi uznanie - który zestaw wybrać, a który odrzucić. Mam cały zestaw narzędzi, z których korzystam. I buduję swoją statystykę. Powiedzmy 200-300 transakcji. To nie jest dużo. Wiem. Jak na statystykę to mała próbka, ALE:
.. dlatego pisałem wcześniej o dokładnej analizie transakcji post factuum. Małą próbkę nadrabiam analizą jakościową. Sprawdzam każde wejście: czy przesłanki były zgodne z moim planem? czy zachowanie ceny było zgodne z moim planem? czy sukces pozycji wynikał z dobrego wejścia bądź z powtarzalności sygnału? czy porażka wynikała z przypadku, czy była dziełem mojego błędu, czy wadą użytego narzędzia/sygnału? Każdy błąd rozważam pod kątem prawidłowego wykonania planu - czy zawiniłem ja czy plan? - a także czy porażka mieści się w dopuszczalnym marginesie błędu, czy była dziełem przypadku, czy złej interpretacji/decyzji? Kiedy masz statystykę z 1000 czy 10 000 próbek z góry, to wątpię, żebyś dogłębnie badał każdą jedną. Raczej skupiasz się na ogólnikach.
Wracając do meritum, jeśli podczas rewizji swoich transakcji, a zwłaszcza tych stratnych, dojdę do wniosku, że coś nie zadziałało tak, jak należy, to szukam przyczyny. Być może jest to złe użycie danego narzędzia. Być może dane narzędzie nie było adekwatne. Być może to narzędzie pokazuje coś innego niż to, co ja odczytałem. A może po prostu jakiegoś narzędzia zabrakło. Tak ewoluuje mój system. I mimo, że staram się szukać przyczyn i przesłanek jak najbardziej racjonalnych i obiektywnych, to decyzyjności nie brakuje. Jednakże mylisz się twierdząc, że rozterki psychiczne biorą się z tego, że nie wiem co robię. Że matematyka za mną nie stoi. Ja nabieram zaufania do mojej strategii właśnie przez dokładną analizę swoich poczynań, przez planowanie kolejnych ruchów, przez poszukiwanie. Kiedy tracę zaufanie, do tego co robię, mówię "stop" i szukam. Szukam przyczyn i rozwiązań. Nie umiem takich rzeczy policzyć. Nie umiem ich sobie wyobrazić nawet w formie liczb. Jestem lewopółkulowcem !pukpuk!

Podsumowując: jeśli nie wiesz co robisz, nie wiesz czego się możesz spodziewać negatywne emocje nie są czymś złym.
Wręcz przeciwnie są ostrzeżeniem że coś jest nie w porządku.

Negatywne emocje pojawiają się także wtedy, gdy nie masz kompletu informacji potrzebnego do dokładnej oceny planowanych działań. Wtedy godzisz się na margines ryzyka. Pojawiają się także wtedy, kiedy margines ryzyka jest bardzo mały, ale musisz zrobić coś, co dotyka Twojej sfery emocjonalnej. Ryzykowanie pieniędzmi jest jedną z takich dziedzin.

Doskonały przykład z gołębiem !Brawo!!
Z Overall'em też fajny przykład. Nawet się gość nie wyzerował. Ewidentnie krzywa emocji osiągnęła ekstremum. !ops!

Dla mnie ważniejsza od psychicznej dyscypliny w tradingu jest umiejętność unikania złudzeń poznawczych.

To jest świetny temat. Wiele razu podkreślałem to na Nawigatorze. Być może przyjdzie pora, żeby rozwinąć temat tutaj.

Pozdrawiam
Marcin
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 30 lip 2013, 14:56


Witajcie ponownie!

Chwilę mnie nie było z uwagi na różne sprawy osobiste. Dorzucę dziś do pieca kilka tematów, w końcu będę je musiał odgrzebywać i zamykać. Ale powolutku.

Dziś tonę w statementach. Oprócz zbierania miesięcznych, kwartalnych, półrocznych i rocznych statementów, musiałem jeszcze raz zanurkować w 2012 rok. Nie było to przyjemne, bo poprzedni rok zakończył się dla mnie stratą - na szczęście całkiem znośną. Co się okazało, to, że moje straty z drugiego półrocza (wtedy zacząłem grać u broka z commision + niski zmienny spread) to w 35% opłaty za obrót :). Czyli defacto kręciłem się w kółko goniąc wiatr w polu... a obrót i tym samym prowizja, rosły i rosły...

Zajrzałem wstecz w czeluście mojego umysłu i zrekonstruowałem sobie mój trading... W1->D1->H4->H1->M15...M5...
Macie coś takiego? Nudy na rynku, nie ma sygnałów - "a to zejdę na M5/M15 i zobacze, może jakieś fajne swingi są, może jakiś sygnał.."
No więc u mnie to działało w ten sposób - nie było sygnału na D1, nie było na H4, to schodziłem na H1, M15, M5 i tak przerzucałem w kółko wszystkie pary walutowe. Trochę zarobiłem, bo znalazłem jakiś fajny sygnał, który się udał, potem chciałem "szybciej-więcej", więc szukałem kolejnych. A kolejne tak chętnie nie przychodzą na zawołanie. No i liczba transakcji rosła lawinowo. Łatwo było wpakować się w Overtrading i straty. Po paru dniach takiego młyna wracałem na wyższy TF... I historia zataczała koło.

Ktoś spyta: "Dlaczego to źle?", albo można od razu stwierdzić "Nie umiesz grać". Jednak myślę, że wpadłem tutaj w efekt skali. Na małym TF sygnały PA są teoretycznie mniej efektywne, dlatego, że są tylko punktem na dużym obrazie. Z drugiej strony, na małym TF z reguły zasięg mamy również mały. Opłata za pozycję jest taka sama, czy mamy TP 15, 50 czy 150 pips. Jeśli natomiast otworzymy 10 pozycji z TP 15, to płacimy 10 razy więcej za to samo, co gdybyśmy otworzyli 1 pozycję z zasięgiem sygnału 150 p.

Warto też rozważyć, czy częsty trading jest nam potrzebny. W jaki sposób wpływa na nasze życie. Czy ma pozytywny czy negatywny wpływ na nasze wyniki inwestycyjne.
Tutaj mam taki artykuł, który podesłał mi ostatnio kolega-trader. Wprawdzie jest tam oparcie na badaniach, ale też trąci żalem do giełdy i rozczarowaniem !smail! , no ale jednak warto przeczytać i przemyśleć...
http://wallstreetwarzone.com/the-more-y ... -you-earn/

Dla osób nielubiących czytać lub nielubiących angielskiego streszczę tylko, że chodzi o to, że Daytraderzy mają średnio gorsze wyniki niż osoby grające na przetrzymanie pozycji. Autor podpiera się tu badaniami z końca lat 90', a sam artykuł jest z 2004 roku - wtedy raczej inaczej wyglądały opłaty i dostęp do rynków - jednak pewne tezy mogą być aktualne i dzisiaj. Głównym winowajcą okazują się, zdaniem autora, podatki i opłaty proporcjonalne do częstotliwości zawierania transakcji. Autor wspomina również o eksperymencie WallStreetJournal, gdzie dziennikarze stworzyli portfel ze spółek trafionych rzutkami miotanymi przez małpę !Brwoo!
Jednak pojawia się także aspekty psychologiczny. Mianowicie autor stwierdza, że daytraderami zostają często osoby o nadmiernej pewności siebie przekonane, że są w stanie pokonać rynek, mimo że innym się to nie udało. W przypadku porażki pojawia się zaprzeczenie i wiara, że to co robią nie podlega powszechnie znanej statystyce.

Ludzie uzależnieni od hazardu zachowują się tak, jakby wiara zastępowała rozum, wiara w rzeczy sprzeczne z nauką. Rozum się wyłącza, a zaczyna się podejście - "Ja wygram; muszę tylko znaleźć system. Na pewno jest jakiś system. Przecież są tacy, co wygrywają. Dlaczego nie miałbym to być ja?". W ten sposób ludzie szukają szóstki w totka czy szczęścia w ruletce. Zabawne, że pośród uzależnionych od hazardu jest wielu ludzi wykształconych, inteligentnych, znających matematykę i statystykę. Z moich obserwacji wynika, że osoby, które same mówią o sobie, że słabo znają się na matematyce i statystyce, nie interesują się zbytnio hazardem i nie grają w lotto (lub grają jedynie przygodnie). Tu oczywiście należy wziąć pod uwagę, że mam ograniczone pole widzenia i patrzę jedynie po ludziach z mojego otoczenia, zachęcam jednak, żeby przeprowadzić podobną ewaluację wśród swoich znajomych.

Warto przy okazji tego tematu zastanowić się: "Czym dla mnie jest FOREX?". Czy jest hazardem? Jakie jest podejście, co mówi sposób naszego tradingu? Czy FOREX może być hazardem? Z pewnością. Wszystko jest w naszej głowie i zaczyna się od tego, co wiemy a w co wierzymy. Wiele też można powiedzieć przyglądając się racjonalności i stabilności naszych decyzji inwestycyjnych.

Osobiście mam sobie wiele do zarzucenia, choć zawsze uciekam od postrzegania Forex jako hazardu. Niestety nieświadomie wpadam w pewne schematy przed którymi muszę się bronić i od których uciekać. Stąd chyba to całe pisanie...
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
akhh
Moderator Forum
Posty: 4448
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 08:46
skype: ComparicFX
Lat na Forex: 12
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: FOREX w głowie - mental journal

wtorek 30 lip 2013, 17:37

Statystyki dotyczące traderów się nie zmieniają. Nawet na Forexie jest gorzej z racji dźwigni. Decyzje podejmowane na wysokich TF mają większy margines błędu i zwykle nie muszą być podejmowane szybko i pod wpływem chwili.

Jeśli gram na H4 to tak naprawdę mogę się zastanawiać 15minut przed zamknięciem świeczki co zrobić, a jak się spóźnię godzinę to też zwykle nic się nie stanie. Nie mówiąc co jest ze świecami dziennymi. Grając tak mamy dość obiektywne spojrzenie, ponieważ patrzymy tylko na zamknięciu i to co dzieje się w trakcie sesji i jest zwykle szumem nas nie dotyczy.

Szczególnie jak ktoś nie ma czasu gra na D1 będzie dobrym rozwiązaniem. Wtedy może jednak te CFD na akcje? ;)
Comparic - Portal o rynku Forex, Opcjach Binarnych i CFD na akcje.

Więcej na Comparic.pl

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

środa 31 lip 2013, 10:27


Właśnie widzę, że temat CFD na akcje robi się bardzo modny. Niedługo pewnie brokerzy zaczną oferować promocje i atrakcyjne warunki. Ktoś zapodał temat, ktoś powtórzył i niedługo ktoś podchwyci. Byłbym tu bardzo ostrożny w tej kwestii, bo doświadczenie pokazuje, że "nowinki" docierają do detalistów na ogół wtedy, kiedy instrumentalnie ktoś potrzebuje ich wykorzystać. Warto zauważyć, że rynki akcji są mocno nagrzane wypychaniem kasy z bezpiecznych aktywów, SP500 bije rekordy, a wszystko w cieniu spodziewanego zwijania QE. Żeby się zaraz nie okazało, że ludzie rzucą się na kupowanie hossy, która zaraz zostanie sprzedana na fali realizacji zysków. Ktoś przecież buduje długie pozycje od dołu. Na SP500 przykładowo wyszliśmy z poziomu 1100!!!

Jeśli chodzi o trading natomiast, to pewnym błogosławieństwem jest wg mnie dodatkowe zajęcie. Ja np. mam duży problem z czekaniem. Jestem niecierpliwy, zapalony do tradingu. Powściąganie się w tej kwestii jest dla mnie dużym problemem. Kiedy pracowałem jeszcze, to miałem niezłe rezultaty, bo czasu na Forex zostawała godzina przez cały dzień. A teraz pozwalam sobie nieraz i 10h przed wykresami siedzieć. I czuję, że to jest złe...
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

Awatar użytkownika
akhh
Moderator Forum
Posty: 4448
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 08:46
skype: ComparicFX
Lat na Forex: 12
Rodzaj rachunku: Rachunek rzeczywisty
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: FOREX w głowie - mental journal

środa 31 lip 2013, 10:42

Marcin_N pisze:
Właśnie widzę, że temat CFD na akcje robi się bardzo modny. Niedługo pewnie brokerzy zaczną oferować promocje i atrakcyjne warunki. Ktoś zapodał temat, ktoś powtórzył i niedługo ktoś podchwyci. Byłbym tu bardzo ostrożny w tej kwestii, bo doświadczenie pokazuje, że "nowinki" docierają do detalistów na ogół wtedy, kiedy instrumentalnie ktoś potrzebuje ich wykorzystać. Warto zauważyć, że rynki akcji są mocno nagrzane wypychaniem kasy z bezpiecznych aktywów, SP500 bije rekordy, a wszystko w cieniu spodziewanego zwijania QE. Żeby się zaraz nie okazało, że ludzie rzucą się na kupowanie hossy, która zaraz zostanie sprzedana na fali realizacji zysków. Ktoś przecież buduje długie pozycje od dołu. Na SP500 przykładowo wyszliśmy z poziomu 1100!!!

Jeśli chodzi o trading natomiast, to pewnym błogosławieństwem jest wg mnie dodatkowe zajęcie. Ja np. mam duży problem z czekaniem. Jestem niecierpliwy, zapalony do tradingu. Powściąganie się w tej kwestii jest dla mnie dużym problemem. Kiedy pracowałem jeszcze, to miałem niezłe rezultaty, bo czasu na Forex zostawała godzina przez cały dzień. A teraz pozwalam sobie nieraz i 10h przed wykresami siedzieć. I czuję, że to jest złe...

Właśnie bessa daje największe pole do popisu na akacjach, ponieważ trendy są najbardziej dynamiczne, a tutaj można bez problemu grać shorty, w przeciwieństwie do naszej GPW, gdzie temat raczkuje, a kontrakty terminowe na akcje mają minimalny obrót i płynność.
Comparic - Portal o rynku Forex, Opcjach Binarnych i CFD na akcje.

Więcej na Comparic.pl

Awatar użytkownika
Marcin_N
Opiekun Forum
Posty: 2526
Rejestracja: wtorek 28 maja 2013, 14:16

Re: FOREX w głowie - mental journal

czwartek 01 sie 2013, 10:58

Z drugiej strony znasz doktrynę na akcjach? "Kupuj kupuj! Sprzedawać możesz tylko do zera, a kupować w nieskończoność" ;-) Albo kupowanie dla dywidendy, etc. Generalnie lansowane zasady mówią, żeby kupować i realizować zyski, ale nie sprzedawać na krótko. Być może to jest właśnie urabianie leszczy, żeby płynęły prosto do paszczy. Nie przeczę. A więc teraz biorąc obraz całości, to może być niezła jatka na tych całych akcjach :evil:
Pozdrawiam serdecznie!
Marcin Nowogórski
Publicysta Comparic.pl

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 6 gości