Surowce i metale

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 441
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Surowce i metale

czwartek 28 cze 2018, 08:52

Trader21: Skąd wiara w złoto?

Rynki finansowe doświadczają właśnie efektów zacieśniania polityki monetarnej przez najważniejsze banki centralne. Należy pamiętać, że bez uporczywego dodruku waluty ze strony Rezerwy Federalnej czy Europejskiego Banku Centralnego hossa rozpoczęta w 2009 roku byłaby już przeszłością. Tak się jednak nie stało. Hossa trwa do dziś, ma już blisko 10 lat, jednak jej dalsze losy stoją pod znakiem zapytania.

Wszystko dlatego, że 2 wspomniane banki centralne zachowują się zdecydowanie inaczej niż w poprzednich latach. FED od dodruku i utrzymywania zerowych stóp procentowych przeszedł do ograniczania swojego bilansu (przeciwieństwo dodruku) oraz stopniowych podwyżek stóp procentowych. Z kolei EBC ogranicza kreację waluty i do końca 2018 roku ma całkowicie porzucić pompowanie rynków finansowych.

Co te działania tak naprawdę oznaczają? W poprzednich latach różne podmioty obecne na rynku akcji czy obligacji miały pewność, że ceny będą rosły lub też utrzymają się na podobnych poziomach. Dbały o to banki centralne. Teraz tej gwarancji nie ma – właśnie z powodu FEDu redukującego bilans oraz EBC kończącego dodruk. Z kolei wyższe stopy procentowe w USA oznaczają wyższe koszty kredytu. To problem dla wielu krajów rozwijających się o czym wspominaliśmy w jednym z ostatnich artykułów. Właśnie stąd biorą się ostatnie komplikacje na rynkach – najpierw spadki dotknęły rynki wschodzące, a później metale szlachetne i akcje w USA.

Można powiedzieć, że mamy na rynkach małą deflacyjną falę. To ten scenariusz, który od dawna uważamy za mniej prawdopodobny niż inflacyjne wyjście z problemu. Kryzys deflacyjny oznacza, że mimo początkowego wybicia, spadać będą także ceny złota czy srebra.

My jednak nie potrafimy odrzucić wrażenia, że realizacja scenariusza deflacyjnego potrwa co najwyżej 3-4 miesiące. Poniżej kilka spostrzeżeń na ten temat. Być może sami przekonacie się, że nie ma co panikować tylko dlatego, że złoto zanotował spadki do poziomów z końca zeszłego roku.

wykresy: https://comparic.pl/trader21-skad-wiara-w-zloto/

Złoto w długim terminie

W naszym portfelu dominują inwestycje długoterminowe dlatego też rozważania na temat złota rozpoczniemy od szerszego spojrzenia na obecną sytuację.

1. Deflacja – samobójstwo polityków

Gdyby najbliższy rok miał mijać dokładnie tak, jak zapowiadają to banki centralne, scenariusz wyglądałby (w ogromnym uproszczeniu) następująco:

– banki centralne wysysają płynność z rynków

– obligacje tracą w szybkim tempie na wartości (brak głównego kupca)

– wizja bankructwa staje się realna dla wielu krajów

– na rynkach akcji i nieruchomości dochodzi do gigantycznych przecen

– ratujący się kapitał ucieka do obligacji i nieco podbija ich ceny

– globalna gospodarka staje, biliony wyparowują z rynków finansowych, niemal w każdym kraju lawinowo wzrasta bezrobocie i bieda.

Jaka jest szansa na taki scenariusz? Czy to możliwe, że politycy i bankierzy centralni, którzy użyli w ostatnich latach dziesiątek sztuczek by utrzymać hossę, teraz tak po prostu pozwoliliby na scenariusz deflacyjny? Przecież takie rozwiązanie oznaczałoby miliony osób protestujących na ulicach i możliwość faktycznego utracenia kontroli nad sytuacją przez globalistów. Naszym zdaniem jest ono możliwe jedynie w określonych sektorach lub krajach, a nie w całej globalnej gospodarce.

Znacznie bardziej prawdopodobny jest scenariusz w którym, po początkowej deflacji (spadkach cen na rynkach) banki centralne szybko reagują. Dla przykładu, FED postanawia wstrzymać się z programem redukcji bilansu, natomiast EBC wraca do dodruku. W takiej sytuacji rynki dostają jasny sygnał od polityków i bankierów: wychodzimy z problemów poprzez inflację. Bezpośrednio przełożyłoby się to na zdecydowany wzrost cen metali szlachetnych.

Inna możliwość (a jednak również oznaczająca scenariusz inflacyjny) to wolniejsze tempo podwyżek stóp procentowych w USA. Na ten moment FED uparcie twierdzi, że w tym roku doczekamy się 2 kolejnych podwyżek stóp procentowych. Tymczasem po ostatnich spadkach na rynku akcji prawdopodobieństwo takiego scenariusza wycenia się na mniej niż 50%. Innymi słowy: większość obserwatorów nie wierzy, że FED w ogóle zdąży podnieść stopy kolejne 2 razy, zanim rynek akcji i obligacji nie doświadczą dużych przecen.

2. Zachowanie rynku obligacji

W ostatnich miesiącach mieliśmy okazję obserwować stały wzrost rentowności amerykańskich obligacji. Oznaczało to również spadek ich cen.

Co było przyczyną wzrostów rentowności? Po pierwsze, rozpędzająca się inflacja. Skoro ceny rosły, to obligacje wypłacające np. 2,5% cieszyły się małym powodzeniem – inwestorzy opuszczali ten rynek. Co nam po obligacji płacącej 2,5%, kiedy nawet oficjalna inflacja przebija 3%?

Drugim powodem były rosnące stopy procentowe, które oznaczały m.in. wyższe oprocentowanie lokat. Zatem część osób przenosiła środki z obligacji właśnie na lokaty.

W ten sposób rząd USA, wypuszczając obligacje 10-letnie, musiał oferować coraz wyższe odsetki. Z 1,4% zrobiło się 2,5%. Ten stan utrzymywał się przez jakiś czas, po czym 2018 rok przyniósł wzrosty powyżej 3%. Z kolei w ostatnich tygodniach sytuacja wyraźnie się uspokoiła. Doszło do ponownego spadku poniżej 3%.

wykresy: https://comparic.pl/trader21-skad-wiara-w-zloto/

Oczywiście częściowo było to wywołane ucieczką od obligacji innych krajów np. Włoch. Jest jednak również druga przyczyna. Wzrost rentowności obligacji zwolnił ponieważ rynek wie, że FED nie da rady podnosić stóp o 0,25% co 3 miesiące.

Widzicie, że to co napisaliśmy w punkcie 1 i 2 niejako się łączy. Banki centralne nie dadzą rady utrzymać tempa zacieśniania polityki monetarnej i rynek już to dyskontuje. Jeśli zatem nie będzie dalszych podwyżek stóp procentowych, a przyspieszy inflacja to doczekamy się coraz silniej negatywnych realnych stóp procentowych.

W przeszłości w takim otoczeniu metale radziły sobie bardzo dobrze. Lata 1971-1980 oraz 2001-2011 (niebieskie tło na wykresie) minęły właśnie pod znakiem negatywnych realnych stóp procentowych. Złoto notowało wówczas wzrosty.

Co innego w latach 80-tych i 90-tych kiedy stopy procentowe najczęściej przewyższały inflację.

Podsumowując 2 powyższe punkty – banki centralne w najbliższych miesiącach nieco wyhamują w swoich działaniach, co wywoła przebicie 1400 USD przez złoto.

3. Rynek byka rozkręca się powoli

Od początku 2016 roku mamy do czynienia z rynkiem byka na metalach szlachetnych. Ktoś mógłby narzekać, że po bardzo słabych latach odbicie np. na złocie zamyka się w 10% zysku rocznie. Sęk w tym, że poprzednie hossy w metalach zaczynały się podobnie. Były to stosunkowo spokojne wzrosty, a na prawdziwą manię trzeba było zaczekać kilka lat.

Nawet widoczny wyżej wykres pokazuje, że wzrosty przyprawiające o zawrót głowy miały miejsce po 8 latach od rozpoczęcia rynku byka. Wcześniej jednak metale także przynosiły niezłe zyski.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki


Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 441
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Pułapka czy kolejna szansa dla kupujących soję?

czwartek 19 lip 2018, 10:19

Od kilku dni najważniejszy temat dla rynku soi – temat eskalacji wojen handlowych, ucichł. Pomijając, że w ogólnej opinii to właśnie prezydent Stanów Zjednoczonych uznawany jest za agresora, to międzynarodowa odpowiedź na kroki Białego Domu zbiera dobre oceny. Krytyka sposobu w jaki prezydent USA negocjuje nowy porządek handlowy spływa nie tylko ze strony jego politycznych przeciwników, ale także z własnego obozu. Republikanie mają obawy, że postępowanie Trumpa wobec Chin, Rosji, UE, których obłożył cłami, może spowodować porażkę w jesiennych wyborach cząstkowych. Czarę goryczy przelało fatalne (zdaniem wielu komentatorów) wystąpienie Donalda Trumpa podczas wtorkowego spotkania z Władimirem Putinem w Helsinkach. Przedstawiciele partii Republikanów chcą wykorzystać złą aurę wokół prezydenta USA, domagając się ponownego głosowania na temat ceł nałożonych na partnerów handlowych. W kontekście rynku zbóż jest to o tyle istotne, iż nakładana presja na D. Trumpa może mieć wpływ na złagodzenie stanowiska ws. handlu z Chinami.

https://comparic.pl/pulapka-czy-kolejna ... cych-soje/

Pro-wzrostowy nastrój wspierają również dane na temat kondycji zbóż w USA. Pierwszy raz od dłuższego czasu, mają lekko pesymistyczny wydźwięk – co oczywiście nie dziwi, po serii rekordowych odczytów. Raport USDA zaznaczył pogorszenie stanu upraw kukurydzy o 3%, a soi o 2%. (w kwalifikacji dwóch najlepszych ocen). Powodem takiego stanu rzeczy jest gorąca i sucha pogoda w regionie Midwest (Stany: Illinois, Indiana, Iowa, Kansas, Michigan, Minnesota, Missouri, Nebraska, Północna i Południowa Dakota, Ohio i Wisconsin). Jeśli taki stan się utrzyma, kondycja zbóż może być już tylko gorsza.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 441
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Kulisy wenezuelskiego raju – przechytrzyć politykę i zarobić na spadkach ropy

wtorek 31 lip 2018, 10:55

Poniższa treść jest uzupełnieniem artykułu: Wenezuela – kulisy upadku naftowego raju

„Ciężki” problem.

Szacuje się, że to Wenezuela dysponuje największymi zasobami ropy naftowej na świecie. Czytelnikom którzy nie poruszają się płynnie po świecie czarnego złota należy się jednak pewne wyjaśnienie. W zależności od zawartości siarki i gęstości danego gatunku, ropę dzielimy na kwaśną / słodką oraz ciężką i lekką. Od tych dwóch cech zależy m.in. koszt wydobycia, transportu oraz potencjalny odbiorca surowca. Wynika to z faktu, iż rafinerie które przetwarzają ropę w np. produkty paliwowe nie są zwykle przystosowane do pracy z różnymi gatunkami czarnego złota. To znaczy, że jeśli mogą przerabiać ropę lekką i słodką (jak amerykańska WTI) to mogą mieć problemy z rosyjską ropą Ural (kwaśna i gęsta). Najlepszym wyborem ekonomicznym są gatunki lekkie, gdyż uzyskuje się z nich najwięcej tzw. frakcji lekkich (gazów, benzyn oraz oleju napędowego). Oczywiście lekkie frakcje można uzyskać z ropy ciężkiej, ale wymaga to dużych nakładów technologii i pracy.

wykresy i grafika: https://comparic.pl/kulisy-wenezuelskie ... kach-ropy/

Rys.1 Podział gatunków ropy ze względu na zawartość siarki (pionowo) i ciężar (poziom). Źródło: International Crude Oil Market Report

Najcięższy gatunek, określany jako BCF-17 wydobywany jest właśnie w Wenezueli. Gęstość jest tak wysoka, że transport bez uprzedniej zmiany temperatury lub zmieszania z lżejszym gatunkiem jest niemożliwy. Dlatego też, Wenezuela zmuszona jest importować ok. 80-100 tys. ton ropy, głównie z USA.
Między młotem a kowadłem.

21 maja bieżącego roku Prezydent USA podpisał dekret nakładający nowe sankcje na Wenezuelę w odpowiedzi na jawne łamanie demokracji. Nowe sankcje objęły przede wszystkim zakaz inwestowania Amerykanom w kraju prezydenta Maduro i tym samym dalszą wyprzedaż cen wenezuelskich obligacji. Biały Dom nie zdecydował się jednak na krok ostateczny czyli na wprowadzenie embarga na wenezuelską ropę. Przedstawiciele Waszyngtonu mając na uwadze zbliżające się jesienne wybory uzupełniające do kongresu, doskonale zdają sobie sprawę, że taki ruch mógłby spowodować zwiększenie nierównowagi na rynku ropy, wzrost cen paliw w Stanach Zjednoczonych, a tym samym zachwiać rozgrzaną amerykańską gospodarkę. Mimo wzrostu krajowej produkcji, USA nadal importuje około 500 tysięcy baryłek dziennie, co stanowi (w zależności od źródeł) 30-40% wielkości eksportu z Wenezueli. Jak pokazuje poniższa grafika, dla USA jest to jeden z kluczowych partnerów, który na przestrzeni ostatnich 30 lat wielkością eksportu ropy do Stanów ustępuje jedynie Kanadzie, Arabii Saudyjskiej i nieznacznie Meksykowi.

wykres: https://comparic.pl/kulisy-wenezuelskie ... kach-ropy/

Rys.2 10 największych eksporterów ropy do USA na przestrzeni ostatnich 30 lat (w miliardach baryłek). Źródło www.oilprice.com

Jednocześnie Wenezuela nie ma zbyt wielkiego pola manewru, ponieważ potencjalni odbiorcy jak Chiny czy Indie, nie są w stanie w krótkim czasie przystosować swoich rafinerii do odbioru większej ilości surowca. Z drugiej jednak strony, Stany Zjednoczone nie mogą pozwolić sobie aby Wenezuela stała się przyczółkiem dla chińskich czy rosyjskich wpływów w Ameryce Południowej. Zarówno Chiny jak i Rosja, od wielu lat wspierają komunistyczny reżim, przez lata pożyczając prezydentowi Maduro, a wcześniej Chavezowi dziesiątki miliardów dolarów. Jak podaje portal bankier.pl W latach 2007-16 chińskie banki rozwojowe pożyczyły Caracas ponad 62 mld USD. Po stronie rosyjskiej, rolę wybawcy pełni spółka Rosnieft.

Jeszcze w kwietniu 2017 roku Rosnieft przelał na konto państwowego konsorcjum PDVSA ponad 1 mld dolarów, które rzekomo miały służyć do spłaty zobowiązań wobec obligatariuszy. Poza wsparciem finansowym, Rosnieft zapewnia wsparcie eksperckie, zapewniając PDVSA wykwalifikowanych pracowników. Tym samym rosyjska spółka przejmuje kontrolę nad zasobami Wenezueli, stopniowo odbudowując swoją pozycję w Ameryce Południowej – jak szacuje Reuters, blisko 15% wydobywanej ropy w Wenezueli jest kontrolowana przez Rosnieft. Spółka pełniąc rolę pośrednika przy wydobyciu i eksporcie wenezuelskiej ropy do USA, sprytnie omija nałożone sankcje za dokonaną aneksję Krymu. Nie zapominajmy, że rząd Maduro związał się z Moskwą również na polu wojskowym. Jeszcze przed wybuchem kryzysu, na mocy podpisanych kontraktów Wenezuela stała się drugim najważniejszym importerem rosyjskiego uzbrojenia. Tym sposobem, kraj wpychany jest w objęcia wschodnich imperiów. Pomimo kwiecistych przemów dyplomatów trudno zakładać, że ich celem jest przywrócenie godnego życia mieszkańcom Wenezueli.

Niestety Rosja od lat pokazuje, że najlepszy sojusznik to taki, który jest trzymany na krótkiej smyczy, bo łatwiej go kontrolować. W odróżnieniu od podobnej sytuacji w Syrii, Wenezuela ma do zaoferowania potencjalnie największe rezerwy węglowodorów na świecie, które mogą zostać przejęte niemal za bezcen, wiążąc prezydenta Maduro pętlą niemożliwych do spłaty długów. Z drugiej strony, ciężko sobie wyobrazić sytuację w której USA byłoby wstanie wpłynąć na rządy Caracas. Stany Zjednoczone przy licznych wyzwaniach politycznych, nie są w stanie na ten moment zaproponować atrakcyjnej alternatywy dla podtrzymującej życie, chińsko-rosyjskiej kroplówki z domieszką uzależniającego narkotyku.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości