Komentarze walutowe i makroekonomiczne

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 439
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Komentarze walutowe i makroekonomiczne

piątek 31 sie 2018, 09:01

Komentarz walutowy – Argentyńska lekcja

Czwartek był bardzo nerwowym dniem na rynkach wschodzących. Do problemów Turcji dołączyło załamanie w Argentynie. Te dwa kraje są dobrym przykładem na to, że po przekroczeniu pewnego progu wytrzymałości inwestorów sytuacja staje się bardzo trudna do opanowania. Na rynkach globalnych było spokojniej, ale obszerny wywiad z prezydentem Trumpem sugeruje, że ten spokój może się nie utrzymać.

https://comparic.pl/komentarz-walutowy- ... ka-lekcja/

60% – tyle obecnie wynoszą stopy procentowe w Argentynie. Poziom z punktu widzenia Europy zupełnie abstrakcyjny. Wczoraj zostały podniesione z 45%, czyli o 1500 punktów bazowych. Standardowy krok dla większości banków centralnych wynosi 25 bp, zatem mamy tu 60 podwyżek w jednej. Mimo to, argentyńskie peso traciło wczoraj nawet ponad 20%. Argentyna i Turcja nie są bliźniaczymi przykładami, ale obydwa przypadki dobrze pokazują, jak nie należy prowadzić polityki gospodarczej. W Argentynie w odróżnieniu od Turcji mamy pro-rynkowego prezydenta, który próbuje ratować sytuację (w odróżnieniu od Erdogana, który zdaje się funkcjonować w równoległej rzeczywistości). Problem w tym, że ze względów politycznych wprowadzał reformy za wolno. Posprzątać po 12 latach rozdawnictwa, które popsuło finanse publiczne i przyczyniło się to nierównowagi w rozliczeniach z zagranicą nie jest łatwo, szczególnie w środowisku chronicznie wysokiej inflacji. Do tego latynoskie kraje mają zamiłowanie do sztywnych lub regulowanych kursów walutowych i taki miał ułatwić obniżenie inflacji w
Argentynie. Problem w tym, że przy wysokiej inflacji i braku szybkich działań powodował szybką utratę konkurencyjności (efekt realnej aprecjacji waluty), a niewielkie rezerwy walutowe uczyniły z peso łatwy cel ataku. Można oczywiście snuć spiskowe teorie dlaczego akurat teraz, na ile zapalnikiem okazała się Turcja oraz że Argentyna robi obecnie wszystko co może, aby powstrzymać wyprzedaż. Prawda jest jednak taka, że wczoraj nie było w zasadzie nikogo po drugiej stronie rynku i nawet jeśli MFW odpowie pozytywnie na apel prezydenta o szybszą wypłatę środków, Argentyna znalazła się w sytuacji bez opcji na szybką poprawę sytuacji.

Rynki wschodzące mają za sobą fatalny sierpień pomimo niezłej koniunktury globalnej, w okresie której indeksy na Wall Street osiągały historyczne szczyty. A tak nie musi być do końca roku. Wczorajszy wywiad z Donaldem Trumpem może budzić obawy. Wskazuje on w nim, że nałożenie ceł na chiński import o wartości 200 mld USD jest w zasadzie formalnością po tym, jak w przyszłym tygodniu zakończą się konsultacje z biznesem. Rynki już nieco przygotowały się na ten fakt, ale skala tych restrykcji nie pozostanie bez wpływu na sytuację gospodarczą. Co więcej, Trump nie zamierza odpuścić Europie, sugerując, że jest gotów nawet opuścić WTO, nazywając porozumienie „najgorszym w historii” (a wiemy jak skończyło już kilka takich porozumień). Wydaje się zatem, że „rozejm” wynegocjowany przez Junckera był potrzebny Trumpowi jedynie do osiągnięcia porozumień z sąsiadami i po ich podpisaniu wyruszy na nowe wojny handlowe – z Chinami i UE.

Ostatni dzień sierpnia przynosi kilka publikacji makro, zarówno globalnie, jak i w kraju. W EMU poznamy wstępny szacunek inflacji (11:00), zaś w USA indeks Chicago PMI (15:45). W Polsce o godzinie 10:00 opublikowane będą wstępne dane o inflacji za sierpień i szczegółowy szacunek danych o PKB za drugi kwartał. Tymczasem o 9:20 euro kosztuje 4,2984 złotego, dolar 3,6801 złotego, frank 3,8121 złotego, zaś funt 4,7848 złotego.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 439
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Kryzys na rynkach wschodzących, Stany Zjednoczone w zawieszeniu

czwartek 06 wrz 2018, 12:36

Dla wielu osób to pierwszy tydzień powrotu do pracy po wakacyjnym relaksie. W związku z tym uważam, że naszym obowiązkiem jest jasno podkreślić sytuację na rynku: to początek od dawna oczekiwanego załamania spowodowanego przez ten sam pieniądz, który tak bardzo pomógł gospodarkom starego i nowego świata w czasie kryzysu w latach 2007-2008.

Jedyna różnica polega na tym, że nie mówi się o żadnych „złoczyńcach” (takich jak Lehman Brothers). Zamiast tego mamy grupę „porządnych ludzi”, których dobre intencje doprowadziły do potencjalnie groźnej sytuacji.

https://comparic.pl/kryzys-na-rynkach-w ... wieszeniu/

Pomoc bez wyraźnej ścieżki ożywienia

Od czasu kryzysu finansowego i kryzysu wśród europejskich państw peryferyjnych w 2013 r., Rezerwa Federalna i Europejski Bank Centralny zasiliły system olbrzymią ilością pieniędzy, aby uniknąć efektu domina w kontekście niewypłacalności, co ostatecznie spowodowałoby odcięcie małych i średnich przedsiębiorstw oraz co słabszych korporacji od rynków finansowych.

W pewnym sensie strategia ta była skuteczna, ponieważ umożliwiła ożywienie gospodarcze; liczba przypadków niewypłacalności osiągnęła historyczne minima, a tuż po tym, jak inflacja zaczęła rosnąć, banki centralne rozpoczęły podwyżki stóp procentowych i rozmowy w sprawie zakończenia luzowania ilościowego. Koniec luzowania ilościowego oznacza jednak, że banki centralne muszą ograniczyć ilość tych samych pieniędzy, które dotychczas wspierały wyceny akcji i obligacji. Banki mogą mieć jedynie nadzieję, że rynek nie zauważy tego procesu; w istocie nie jesteśmy w stanie tak po prostu przywrócić okoliczności sprzed kryzysu i wycofanie tych pieniędzy pozostawi na rynku olbrzymią lukę, przez co stanie się on bardziej wrażliwy na zmienność.

Mimo iż to dopiero początek tego planu redukcji bilansu (rys. 1), można już dostrzec oznaki zagrożenia na rynkach wschodzących. Jeżeli jest to początek kryzysu, czy Fed posiada wystarczającą amunicję do złagodzenia tej sytuacji?
Pierwsze sygnały efektów ubocznych wzrostu zadłużenia

Łatwy pieniądz spowodował, że inwestorzy skłonni byli podejmować większe ryzyko, a spółki i rządy – emitować nowe obligacje. Teraz, gdy stopy procentowe rosną, spółki narażone są na ryzyko refinansowania; przez całe lata był to najmniejszy z ich problemów. Wyraźnie widać, że nadmierne lewarowanie stało się prawdziwą plagą zarówno na poziomie krajowym, jak i za granicą, i przyczyniło się do utworzenia bańki spekulacyjnej na rynkach akcji i obligacji.

Pierwszą ofiarą tej sytuacji stały się rynki wschodzące. Jest już oczywiste, że rynki wschodzące są na skraju załamania, a jeżeli inwestorzy mieli jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, rozwiał je prezydent Argentyny Mauricio Macri, publikując filmik na YouTube (dlaczego nie bardziej oficjalnymi kanałami?), w którym potwierdzał wobec całego świata, że sytuacja w jego kraju stała się krytyczna. Peso argentyńskie straciło wobec dolara 50% w ujęciu rok do dnia. Po podwyżce stóp do 60% przez bank centralny i po ponownym opodatkowaniu eksportowanych produktów rolnych można się spodziewać zaostrzenia sytuacji w miarę pogarszania się nastrojów wśród polityków i społeczeństwa.
Macri cieszy się mocnym poparciem lobby rolniczego, które bez wątpienia nie będzie zachwycone wdrożonymi środkami awaryjnymi, co zwiększa prawdopodobieństwo rozruchów politycznych. Podobnie wygląda sytuacja w Turcji, z wyjątkiem jednego ważnego elementu: Erdogan walczy z kryzysem tureckiej waluty, współdziałając z Rosją i Iranem – dużymi graczami w tym regionie, jednak bynajmniej nie sprzymierzeńcami Zachodu. W tym tygodniu Erdogan, Putin i Rouhani spotkają się w Teheranie, aby omówić sytuację w Syrii, jednak możemy być pewni, że jednym z tematów będą również sankcje i możliwości współpracy na rzecz przeciwdziałania „karnym” dążeniom Waszyngtonu.

W Stanach Zjednoczonych sytuacja nie wygląda lepiej

Inwestorzy nie mogą nawet czuć się bezpieczni we własnym kraju. Amerykańska krzywa dochodowości jest najbardziej płaska od 11 lat, co wskazuje na możliwe odwrócenie, ponieważ prezes Fed Jerome Powell zapowiada, że w tym roku jeszcze dwukrotnie podwyższy stopy procentowe, a w przyszłym roku dokona tego cztery razy. Ponadto prezydent Trump dąży do eskalacji wojny handlowej, której ostateczne skutki dla rynków światowych są jeszcze nieznane.

Analizując amerykański obszar obligacji widzimy, że podaż obligacji śmieciowych w tym roku drastycznie zmalała. Nie tylko przyrost tych obligacji w sierpniu był najniższy od 2015 r., ale także w ujęciu rok do dnia emisja spadła o 27% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Wynika to oczywiście przede wszystkim z faktu, iż stopy procentowe rosną, ale być może także ze zmiany apetytu inwestorów. Spready korporacyjnych obligacji o wysokiej rentowności w bieżącym roku wzrosły znacznie mniej niż spready obligacji rynków wschodzących i obligacji korporacyjnych o ratingu inwestycyjnym. Sugeruje to nie tylko, że inwestorzy dostrzegli większą wartość w obszarze obligacji o ratingu inwestycyjnym, ale także, że emitentów obligacji o wysokiej rentowności może czekać przeszacowanie w miarę usztywniania polityki przez Fed.

Uważam, że w tym momencie inwestorzy powinni zadać sobie pytanie, czego naprawdę chcą. Czy wolą inwestować na krótkim końcu krzywej, co mniejszy ich podatność na zmienność końca cyklu (a tym samym sprawi, że będą później w stanie inwestować w lepsze okazje)? Czy też są przekonani, że luzowanie ilościowe nigdy się nie zakończy, a długi koniec krzywej będzie nadal spadał ze względu na wojnę handlową/niepewność polityczną?

Termin wykupu to zaledwie jeden z problemów, z którymi mierzą się inwestorzy. Najważniejszą kwestią jest w tym momencie selekcja ryzyka, a biorąc pod uwagę dotychczasowy rozwój wydarzeń, rozsądnie jest zachować ostrożność w stosunku do obligacji rynków wschodzących i o wysokiej rentowności, równocześnie wypatrując potencjalnych okazji w obszarze amerykańskich obligacji o ratingu inwestycyjnym.

Althea Spinozzi, manager ds. obrotu, Saxo Bank
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 439
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Poranny przegląd rynków – Korea Pn. chce zakończyć program nuklearny, Goldman ostrzega

wtorek 11 wrz 2018, 08:02

Dziś ma miejsce 17. rocznica ataku na World Trade Center, a Amerykanie nadal nie wygrali wojny z terroryzmem. Indonezja obchodzi dzień wolny, dziś rozpoczyna się muzułmański Nowy Rok. W trakcie sesji europejskiej najbardziej będą nas interesować dane z rynku pracy Wielkiej Brytanii oraz wskaźniki instytutu ZEW z Niemiec. Korea Północna chce zakończyć swój program nuklearny oraz doprowadzić do kolejnego spotkania z Trumpem. Goldman Sachs obawia się osłabienia walut gospodarek wschodzących.

Historyczny przełom w Korei Północnej?

Według informacji podanych przez amerykańskiego Doradcę ds. Bezpieczeństwa Narodowego Johna Boltona, północnokoreański dyktator podczas kwietniowego spotkania z liderami z Południa zaproponował wycofanie się z programu nuklearnego w ciągu najbliższych dwóch lat. Co więcej, wskutek rozmów postanowił ulec skrócić ten okres do dwunastu miesięcy. Jak na razie jednak nie podjął w tym kierunku żadnych kroków.

Donald Trump chce spotkać się po raz drugi z Kim Dzong Unem, który rzekomo wysłał ostatnio amerykańskiemu prezydentowi bardzo ciepły list z chęcią kolejnego spotkania. Co ciekawe, Bolton powiedział, że rozmowy na razie zostały zatrzymane do czasu podjęcia zdecydowanych kroków przez Koreę i że inicjatywa stoi po jej stronie.

Negatywna wizja Goldman Sachs

Modele ekonomiczne opracowane przez bank inwestycyjny Goldman Sachs jasno wskazują, że niektóre z walut krajów rozwijających się jeszcze osłabną. Choć ogólnie koszyk walut gospodarek wschodzących jest w terytorium przecenienia, to nie jest on tak tani jak to miało miejsce na początku 2016 roku. Wtedy ucierpiały na skutek silnego spadku cen ropy.

wykresy: https://comparic.pl/poranny-przeglad-ry ... nuklearny/

Waluty krajów rozwijających się pogłębiają swoje spadki w tym miesiącu wraz ze wzrostem napięcia handlowego pomiędzy dwoma największymi gospodarkami świata. Dodatkową presję zniżkową wywiera wzrost stóp procentowych przez FED, a co za tym idzie droższy dolar, w którym większość gospodarek jest zadłużona. Najbardziej zagrożone wybuchem kryzysu walutowego są Argentyna, RPA i Turcja.

“Oczywiście, wyceny są najlepiej postrzegane jako średnio- i długoterminowy sygnał dla wyników rynku aktywów i rzadko są one same w sobie katalizatorem lepszych wyników” – napisali analitycy. “Niemniej jednak znaczna przecena może stanowić punkt odniesienia dla inwestorów, którzy mogą przyjąć perspektywę długoterminową i bufor na wypadek wystąpienia nieprzewidywanej zmienności”.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 439
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Komentarz walutowy – dzień banków centralnych

czwartek 13 wrz 2018, 09:09

Ostatnie godziny przyniosły wiele istotnych z rynkowego punktu widzenia informacji. Jedną z ważniejszych było przegłosowanie przez Parlament Europejski rezolucji pozwalającej uruchomić artykuł 7 wobec Węgier. Ze Stanów Zjednoczonych poznaliśmy zaskakująco słabe dane odnośnie do inflacji producenckiej. GUS opublikował najnowsze dane handlowe za lipiec, zaś na froncie wojen handlowych otrzymaliśmy obiecujące sugestie ze strony Białego Domu. Kolejne godziny upłyną pod dyktando posiedzeń banków centralnych.Węgierski forint spotkał się z umiarkowaną wyprzedażą podczas środowej sesji (tracąc do euro niespełna 0,5%) po decyzji Parlamentu Europejskiego, która dała możliwość uruchomienia artykułu 7 wobec Węgier. Wśród powodów takiej decyzji Bruksela wskazuje na zagrożenia dla wolności mediów czy pozbywanie się niezależnych sędziów. Choć informacja ta jest zdecydowanie niekorzystna dla węgierskich aktywów, to jest jeszcze długa droga do tego, by materialnie odcisnęła się ona na tamtejszej gospodarce (podobnie jak miało to miejsce w przypadku Polski). Ponadto trzeba mieć na uwadze, że inwestorzy mogli oczekiwać podobnego obrotu sprawy (euro zyskało do forinta od początku roku 4,4%). Z tego też powodu nie obserwowaliśmy większego wzrostu rentowności tamtejszych obligacji.W kraju GUS opublikował danego handlowe za lipiec. W samym tylko lipcu deficyt handlowy wyniósł 0,4 mld EUR. Warto odnotować, że w ujęciu skumulowanym od początku roku obecne dane są najgorsze od 2012 roku, co sugeruje umiarkowane pogarszanie się sytuacji na rachunku obrotów bieżących (NBP opublikuje dane na temat bilansu płatniczego dzisiejszego popołudnia). Niemniej jednak w odniesieniu do PKB zarówno bilans handlowy, jak i rachunek obrotów bieżących pozostają wciąż blisko perfekcyjnego zrównoważenia, choć w kolejnych miesiącach najprawdopodobniej równowaga ta zacznie lekko się zaburzać w stronę deficytu. Złoty oczywiście nie reagował na dane. Patrząc na dane spoza kraju warto odnotować sporo słabszą od oczekiwań inflację producencką ze Stanów Zjednoczonych za sierpień sugerującą, że na ten moment efekt ceł i ich przełożenie na koszty produkcji jest ograniczone. Informacje te zdają się znajdować odzwierciedlenie w Beżowej Księdze Fed opublikowanej wczorajszego wieczoru. Dokument ten pokazał, że tylko niektóre dystrykty wskazywały na wzrost presji inflacyjnych. W tym kontekście warto również wspomnieć informacje płynące z Białego Domu, iż Stany Zjednoczone zaproponowały zorganizowane kolejnej rundy rozmów handlowych z Chinami.Skupiając się na najbliższych godzinach nie ulega wątpliwości, że głównym punktem dnia będzie decyzja tureckiego banku centralnego. Konsensus wskazuje na kilkuset punktową podwyżkę stóp (oczekiwania są jednak mocno rozbieżne w zależności od źródła), co w konsekwencji miałoby się przełożyć na podbicie 7-dniowej stopy repo do pułapu 21%. Czy jednak tak się stanie? Można śmiało powiedzieć, że poprzeczka jest ustawiona naprawdę wysoko i w zasadzie wszystko zależy od tego, czy prezydent Erdogan da zielone światło do podnoszenia kosztu pieniądza. Myśląc racjonalnie, ruch ten na obecnym etapie mógłby jeszcze wskrzesić nadzieje inwestorów z ekspozycją na lirę. Z kolei czekając zbyt długo Turcja może szybko znaleźć się w położeniu Argentyny, gdzie znacznie większe podwyżki stóp mają bardzo ograniczony efekt. Przypomnijmy, że dane inflacyjne za sierpień okazały się wyższe od konsensusu wskazując na roczną dynamikę równą 17,9%. Bilans ryzyk wydaje się jednak zakrzywiony w stronę wyprzedaży liry, o ile prezydent Erdogan nie zmieni radykalnie swojego stanowiska. Jeśli chodzi o dwa pozostałe banki centralne – BoE i EBC – to nie należy spodziewać się zbyt wiele. Obydwa banki z pewnością utrzymają ustawienia polityki pieniężnej bez zmian, przy czym Europejski Bank Centralny najpewniej lekko zrewiduje w dół prognozy odnośnie do wzrostu gospodarczego.Oprócz posiedzeń trzech banków centralnych w dzisiejszym kalendarzu warto zwrócić uwagę na sierpniową inflację CPI z USA. Przed południem GUS opublikuje finalny odczyt inflacyjny za poprzedni miesiąc, zaś w godzinach popołudniowych poznamy dane na temat bilansu płatniczego. Krótko po godzinie 9:15 za dolara należy zapłacić 3,7111 złotego, za euro 4,3117 złotego, za funta 4,8382 złotego i za franka 3,8267 złotego.

https://comparic.pl/komentarz-walutowy- ... ntralnych/

Arkadiusz Balcerowski
Analityk rynków finansowych XTB. Absolwent ekonomii o specjalizacji analityki gospodarczej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Posiadacz licencji Maklera Papierów Wartościowych z uprawnieniami doradztwa inwestycyjnego. Specjalizuje się zwłaszcza w analizie walut grupy G10 oraz surowców takich jak ropa, zboża i metale szlachetne.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 439
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Komentarz walutowy – mocne wzrosty w Azji

środa 19 wrz 2018, 08:40

Komentarz walutowy – mocne wzrosty w Azji

Bieżący tydzień na rynkach jest zaiste niesłychany. Można mieć wrażenie, że żyjemy w podwójnej rzeczywistości. Z jednej strony mamy zaostrzający się niemal codziennie konflikt handlowy, z drugiej zaś niemal euforyczne nastroje na rynkach finansowych. Jak długo potrwa taka sytuacja?

Konflikt handlowy eskaluje dalej w najlepsze. Pekin nie ugiął się pod groźbami Waszyngtonu i ogłosił cła na import z USA o wartości 60 mld USD. To oczywiście znacznie mniej niż nowo oclony chiński import (200 mld USD), co wynika z faktu, iż cały import z USA jest nieporównywalnie mniejszy i chcąc zastosować pewne wyłączenia (np. ropę, której wyższa cena byłaby szkodliwa dla chińskiej gospodarki) Chiny nie bardzo mają już pole manewru – przynajmniej w tym zakresie. Kluczowe jest jednak to, że Donald Trump zagroził ocleniem całego chińskiego importu (zostało jeszcze 267 mld USD), jeśli Pekin odpowie na ostatni ruch USA. Na rynku panuje przekonanie, że strony usiądą jednak do rozmów i do tego nie dojdzie, ale ryzyko jak najbardziej istnieje. Bloomberg Economics szacuje, że już obecne taryfy zabiorą 0,5pp z chińskiego wzrostu, a oclenie całego importu stawką 25% oznaczałoby trzykrotnie większy negatywny wpływ i mogłoby skończyć się tzw. twardym lądowaniem z bardzo negatywnymi konsekwencjami dla całej światowej gospodarki.

https://comparic.pl/komentarz-walutowy- ... ty-w-azji/

Tymczasem na rynkach nastroje są szampańskie. Chiński rynek akcji już wczoraj rósł, dziś zaś dołożył ponad 2%, bardzo mocno odbijając się od tegorocznego dna. Po pierwszej delikatnie negatywnej reakcji mocno odbiły też amerykańskie indeksy, S&P500 ponownie flirtuje z historycznymi maksimami. Skąd wynika taka reakcja? Często rynki dyskontują wcześniej daną informację, a ten ruch był mocno wyczekiwany. Przede wszystkim dominuje jednak pogląd, że jest to gra i ostatecznie skończy się na porozumieniu. Jeśli tak nie będzie konsekwencje będą bardziej poważne.

W kalendarzu w tym tygodniu mamy sporo danych z polskiej gospodarki. Wczoraj poznaliśmy dane z rynku pracy, które okazały się nieco słabsze od oczekiwań – zatrudnienie wzrosło o 3,4%, zaś wynagrodzenia o 6,8% r/r. W efekcie fundusz płac po uwzględnieniu inflacji wzrósł o 8,1% r/r, najwolniej od kwietnia 2017, ale jest to nadal wysoki poziom a kolejne miesiące przyniosą poprawę tzw. efektu bazy statystycznej. Dziś poznamy dane o produkcji, zaś w piątek o sprzedaży detalicznej. Sporo w tym tygodniu dzieje się na rynkach wschodzących i to będzie mieć wpływ na złotego. Po ubiegłotygodniowej podwyżce stóp w Turcji inwestorzy wezmą pod lupę banki centralne w Brazylii i RPA, które o stopach będą decydować odpowiednio dziś i jutro. W obydwu przypadkach podwyżki nie są wyczekiwane, ale są możliwe. Dziś o 10:30 opublikowane będą dane o inflacji w Wielkiej Brytanii, które będą istotne dla funta. Rynek oczekuje jej niewielkiego spadku (z 2,5 do 2,4% r/r), wyższa inflacja wsparłaby umacniającego się w ostatnich dniach funta. W USA o 14:30 poznamy dane z rynku nieruchomości.

Środowy poranek przynosi umocnienie niemal wszystkich walut z rynków wschodzących, w tym złotego. O 8:55 za euro płacimy 4,2893 złotego, za dolara 3,6724 złotego, frank kosztuje 3,8053 złotego, zaś funt 4,8293 złotego.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 439
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Komentarz walutowy – nowa stara NAFTA

poniedziałek 01 paź 2018, 10:59

Komentarz walutowy – nowa stara NAFTA

W piątek na europejskich rynkach zapachniało paniką. Po rozczarowującym budżecie przedstawionym przez nowe włoskie władze tamtejsza giełda traciła nawet 5%. Ponieważ mowa o najbardziej zadłużonej gospodarce w Europie, szybko przełożyło się to na inne rynki, w tym polski. Nowa umowa handlowa w Ameryce Północnej została zawarta, zatem w dobrym momencie – pozwoliła odwrócić uwagę inwestorów od problemu.

Wczoraj upływał termin na uzgodnienie porozumienia handlowego pomiędzy USA, Kanadą i Meksykiem, tak, aby mogło ono zostać podpisane jeszcze przez odchodzącego prezydenta tego ostatniego kraju. USA i Meksyk już wcześniej osiągnęły wstępne porozumienie, ale bez Kanady byłoby ono potencjalnie mniej trwałe, a dla tej ostatniej brak wolnego handlu z USA oznaczałby gospodarcze problemy. Dlatego pomimo odmiennych interesów i chyba przede wszystkim agresywnej retoryki prezydenta Trumpa wymierzonej w tradycyjnego sojusznika z północy udało się osiągnąć porozumienie. Stało się to pozytywnym impulsem dla dolara kanadyjskiego i przede wszystkim meksykańskiego peso, które jest dziś zdecydowanie najmocniejszą walutą, wyłamując się z ogólnie niekorzystnego obrazu na rynkach wschodzących. Porozumienie widać też w notowaniach kontraktów na amerykańskie indeksy, które tym samym znalazły dobry powód do zignorowania europejskich kłopotów, a także w… Japonii, gdzie indeks Nikkei225 powędrował do poziomu najwyższego od kilkudziesięciu lat. Samo porozumienie ma też drugą stronę medalu. Widać, że administracja Trumpa próbuje szukać sojuszników w handlu po to, aby skoncentrować się na konflikcie handlowym z Chinami. W ten scenariusz wpisuje się porozumienie z Koreą Płd. oraz otwarcie rozmów handlowych z Japonią. Tymczasem konflikt handlowy z Chinami zdaje się znajdować swoje odzwierciedlenie w danych – we wrześniu spadek odnotowały obydwa chińskie indeksy PMI dla przemysłu, a ten sporządzany przez Markit znalazł się na poziomie 50 pkt., tj. pomiędzy ekspansją a recesją.Porozumienie USMCA, bo tak nazywać będzie się nowa wersja NAFTY, przykrywa trochę „włoski kryzys”, ale go nie zażegnuje. Nadal mamy budżet, który miał być pierwotnie odpowiedzialny, a prowadzi do dużego wzrostu deficytu w okresie względnie dobrej koniunktury. W weekend próbował go tłumaczyć minister Tria, który przegrał batalię z politykami. Inwestorzy nie wiedzą na razie, czy to dobrze, że technokrata został, bo jest głosem rozsądku w rządzie populistów, czy też źle, bo oznacza to, że będzie jedynie administratorem politycznych liderów. Rzym czeka w tej kwestii starcie z Komisją Europejską, także rynkowo temat ten będzie dawał się we znaki. Dziś rano euro pozostaje pod presją, co odbija się też na notowaniach złotego.Warto wrócić też do indeksów PMI, bo te generalnie ponownie zaskakują negatywnie. Zdarzają się co prawda wyjątki takie jak Australia czy Szwecja, ale w większości przypadków mamy negatywne zaskoczenia. Nieciekawy obraz rysuje się w Europie – indeksy odnotowały spadki m.in. w Hiszpanii, Szwajcarii, w Czechach i na Węgrzech. W Polsce przemysłowy PMI zanurkował do 50,5 pkt. – to wartość najgorsza od października 2016 roku, kiedy gospodarka rozwijała się w tempie 2,5%. Co więcej, jest to trzeci miesiąc silnego spadku tego indeksu. Co prawda, jak do tej pory nie znajdowało to przełożenia na dane o produkcji, jednak tak gwałtowne pogorszenie w połączeniu z niekorzystną tendencją w całej Europie musi być niepokojące. Dziś uzupełnieniem tego obrazu będą dane z USA, które do tej pory były rewelacyjne. Indeks ISM zostanie opublikowany o 16:00. Tymczasem o 9:35 za euro płacimy 4,2838 złotego, dolar kosztuje 3,6986 złotego, frank 3,7685 złotego, zaś funt 4,8231 złotego.

https://comparic.pl/komentarz-walutowy- ... ara-nafta/
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

Awatar użytkownika
Portal Comparic
Gaduła
Posty: 439
Rejestracja: środa 30 maja 2018, 09:51

Komentarz walutowy – europejskie problemy ciążą złotemu

piątek 19 paź 2018, 09:38

Europejskie waluty nie mają dobrego tygodnia. Bieżący tydzień przypomina trochę rok 2012, kiedy europejscy politycy nie potrafili rozwiązać własnych problemów, nie wspominając już o światowych wyzwaniach. Słabsze dane napłynęły też z Chin i w efekcie ten tydzień trudno będzie zakończyć w dobrych nastrojach.

Unijny szczyt w Brukseli zakończył się fiaskiem, nawet jeśli nie było to fiasko spektakularne. Przede wszystkim nadal nie wiadomo co z porozumieniem z Wielką Brytanią. W grze na moment obecny jest wydłużenie okresu przejściowego (rozpocznie się w marcu przyszłego roku, pierwotnie miał trwać do końca 2020 roku), co miałoby dać czas na rozwiązanie wszystkich spornych kwestii. To nie spodoba się brytyjskim eurosceptykom, ale jedna z teorii mówi, że po przegłosowaniu projektu budżetu na rok 2019 (do czego brytyjska premier potrzebować będzie wszystkich koalicyjnych głosów) May będzie mogła zignorować najbardziej konserwatywne skrzydło w partii, po porozumienie przegłosuje wykorzystując posłów opozycji. To jednak pozytywny scenariusz, który wcale nie musi się ziścić. Na razie porozumienia, które miało być już uchwalone w tym tygodniu nie ma nawet w zarysie. Funt traci, traci też z tego powodu euro, bo Unia znów zajmuje się sobą – i to nieporadnie.
Drugim powodem słabości europejskich walut są Włochy i tu szczyt również nie przyniósł nic konkretnego. Kilku unijnych polityków pohukiwało, że taki wzrost deficytu (przypomnijmy Włosi planują 2,4% PKB na 2019 rok, a poprzedni rząd wskazywał na ok. 1%) jest nie do zaakceptowania, ale trudno uwierzyć, że miałoby to wpłynąć na liderów populistycznych ugrupowań we Włoszech. Jest istotne ryzyko, że podobnie jak Grecy zdanie zmienią dopiero przyciśnięci przez rynek. Wczoraj różnica pomiędzy oprocentowaniem włoskich i niemieckich 10-latek wzrosła do nowego kilkuletniego rekordu (ponad 320 punktów bazowych), a co gorsza zaczyna to wpływać na inne rynki peryferyjne, takie jak Hiszpania. Rynek obawia się, że w tej sytuacji EBC może mieć wątpliwości, czy wcześniejsza strategia zakładająca zakończenie skupu obligacji z końcem tego roku jest najwłaściwsza. Zmiana w tym zakresie byłaby fatalna dla notowań euro, a przez to również dla złotego.

https://comparic.pl/komentarz-walutowy- ... a-zlotemu/

Nastrojom nie pomogły też dane z Chin wskazujące na obniżające się tempo wzrostu gospodarczego. Wyniosło ono 6,5% r/r, czyli nadal bardzo dużo, jednak mniej niż w drugim kwartale (6,7%) i mniej niż oczekiwano (6,6%). Do tego po raz kolejny spowolniła dynamika produkcji przemysłowej (5,8%), choć nieco na plus zaskoczyła sprzedaż detaliczna (9,2%). Jednocześnie jednak Michelin ostrzegł przed spadającą sprzedażą opon m.in. właśnie ze względu na „słabnący rynek sprzedaży samochodów” w Chinach. Tymczasem dane cały czas nie odzwierciedlają w pełni efekty ceł, który ujawni się raczej dopiero w kolejnych kwartałach i dalsza intensyfikacja konfliktu handlowego byłaby bardzo niebezpieczna.

Dziś w kalendarzu dane z USA o sprzedaży domów (16:00) i z Kanady o sprzedaży detalicznej i inflacji (14:30). W centrum zainteresowania będzie zatem para USDCAD. W Polsce o 10:00 dane o sprzedaży detalicznej, które niejako podsumują wrzesień w polskiej gospodarce. O 8:50 euro kosztuje 4,3025 złotego, dolar 3,7532 złotego, frank 3,7680 złotego, zaś funt 4,8927 złotego.
Masz jakiekolwiek pytania? Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!
Portal Comparic.pl - codziennie budzimy rynki

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość